Aktualności

Recenzje po premierze „Trzech sióstr”

Trzy siostry Czechowa w reżyserii Jana Englerta wywołały odmienne opinie w środowisku teatralnym. Odnotowujemy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze przedstawienia:

Dominika Kluźniak (Olga), Michalina Łabacz (Irina), Wiktoria Gorodeckaja (Masza). Fot. Krzysztof Bieliński „W wybitnym, ważnym i poruszającym spektaklu Teatru Narodowego na pierwszy plan wysuwa się figura ludzkiego losu, uwikłanego w zależność między nieodwracalnością, a możliwością dokonywania wyboru. […]
Moskwa w spektaklu Jana Englerta nie jest pojęciem geograficznym, ale znakiem mglistego, nieosiągalnego celu, synonimem utopijnego dążenia do zmiany życia, ucieczki od przewidywalnej rzeczywistości. Dom Prozorowów, z rozmysłem zredukowany do jednej ściany, w ujęciu Andrzeja Witkowskiego wydaje się pospiesznie rzuconym szkicem, umowną przestrzenią, a nie podupadającą posiadłością znajdującą się na rosyjskiej prowincji w końcu XIX wieku. […] 
W spektaklu Jana Englerta wiele dzieje się poza tekstem. Reżyser przełamuje schematy interpretacyjne, nie zagłusza jednak tekstu Czechowa, ale otwiera go na nowe sensy”.

„W międzyczasie pada wiele miałkich, niepotrzebnych, banalnych zdań. Uderza bezradność słów, które nie są zdolne zmienić ani świata, ani człowieka, które nie pociągają za sobą czynów. Słowa odwzorowują bezsilność bohaterek – tkwią w miejscu, niezdolne do działania i wzięcia życia we własne ręce. Olga, Masza i Irina nigdzie nie pojadą. Przywodzą na myśl, choć skojarzenie to może odległe, postaci Samuela Becketta, egzystujące bez celu i sensu w tym samym położeniu. W Czekając na Godota kwestie bohaterów rozmijają się z rzeczywistością. Pada finałowe «Chodźmy», ale Vladimir i Estragon nie ruszają się z miejsca. [...] Na plakacie do spektaklu widzimy trzy walizki wykute z kamienia. Pomysł, którego tłumaczyć nie trzeba, świetnie koresponduje z Trzema siostrami Czechowa, ale także z realizacją Jana Englerta. Olga wypowiada ostatnie słowa dramatu – «Gdyby wiedzieć, gdyby wiedzieć» – próbując usprawiedliwić przeoczone, niewykorzystane szanse, popełnione błędy, których naprawić ani wymazać nie sposób. Na tej kwestii można by zakończyć i zostawić siostry w spokoju. Ale w przedstawieniu Teatru Narodowego w finale nagle rozlega się potężny grom, zwiastujący nadciągającą burzę, a wraz z nią pojawia się nadzieja na oczyszczenie, otwierająca perspektywę nowego początku. Jednak Olga, Masza i Irina niewzruszone pozostają na swoich miejscach” – dzieli się swoimi spostrzeżeniami Malwina Głowacka w portalu teatralny.pl. Czytaj więcej → 

Piotr Kramer (Nikołaj Tuzenbach), Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Michalina Łabacz (Irina), Dominika Kluźniak (Olga), Karol Pocheć (Wasilij Solony), Jan Frycz (Aleksandr Wierszynin), Mariusz Benoit (Iwan Czebutykin). Fot. Krzysztof Bieliński

„…Janowi Englertowi, reżyserowi dyrektorowi, trzeba oddać sprawiedliwość. Podjął ryzyko rzeczywistego zmierzenia się z tym dramatem, nie traktując go ani użytkowo (jako materiału do aktorskich popisów), ani stereotypowo – jako pretekstu do odegrania dobrze znanych i lubianych wariacji na motywach rosyjskiej melancholii. Najnowszy spektakl Teatru Narodowego pokazuje potencjał drapieżnego tłumaczenia Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej, zainteresowanej bolesną, brutalną stroną pisarstwa Antona Czechowa. Bo Englert wyreżyserował nie tylko sam dramat, lecz także jego tłumaczenie, napisane językiem współczesnym, komunikatywnym, uciekającym od kolorytu epoki, XIX-wiecznych konwencji i naiwnego poetyzowania. […] Piotr Moss napisał do przedstawienia intrygującą muzykę, w której jest wiele ciszy, obietnic, szkiców melodii, która rozpędza się, wciąż nie może się rozpędzić – i jest adekwatna do tego dramatu ludzkiego niespełnienia, niedosytu, w której tyle zawiązujących się na chwilę porozumień, potencjalności, które zbyt szybko się rozwiewają. Tworzy przestrzeń, w której aktorzy mogą szukać energii w dialogu, w interakcjach, w tym tak charakterystycznym dla Czechowa, nieuchwytnym «pomiędzy słowami»” – recenzuje Grzegorz Kondrasiuk w tygodniku „Do Rzeczy” (recenzja jest dostępna w wortalu e-teatr). Czytaj więcej →

„Dobry przykład ciekawego współczesnego wystawiania klasyki bez eksperymentów i przekroczeń. Jak na opowieść o tym, że nic się nie dzieje, nic się nie udaje, marzenia się nie spełniają i wszyscy odchodzą, ten spektakl jest niemal wulkanem energii. To zasługa ciekawych, choć tradycyjnych, środków inscenizacyjnych – takich jak stopniowe redukowanie barw na rzecz wszechogarniającej czerni. Główną siłą napędową jest znakomita praca całej obsady. Wyróżniają się aktorki grające tytułowe role – relacja między nimi pulsuje autentycznością” – zauważa Przemysław Gulda w nocie na instagramowym koncie „Gulda poleca”. Czytaj więcej →

Mateusz Kmiecik, Mariusz Benoit, Marcin Przybylski, Jakub Gawlik, Milena Suszyńska, Karol Pocheć, Michalina Łabacz, Jan Frycz, Wiktoria Gorodeckaja, Dominika Kluźniak, Grzegorz Małecki, Piotr Kramer. Fot. Krzysztof Bieliński„Czechow woli pytania od odpowiedzi, a Englert jeszcze ten niepokój, że nie wiemy i się nie dowiemy, wzmacnia. Co wydaje się godne podziwu w dobie publicystycznego stawiania kropek nad «i». […] Mamy charakterystyki postaci i metafory wyrażane samym gestem, ruchem scenicznym, grą ciałem, inaczej niż w teatrze realistycznym, «mieszczańskim». Mamy też pewien zgiełk i zamęt wywołany prowadzeniem aktorów równocześnie na kilku planach. Niekiedy obserwujemy ich z oddalenia, scenograf Andrzej Witkowski zbudował dla nich wnękę rodzinnego saloniku, ale reżyser wiele kwestii nakazał grać na scenie przed salonikiem. Ciekawe, czasem ryzykowne z punktu widzenia klarowności, ale bardzo dobrzy aktorzy radzą z tym sobie. W ostateczności ta wielowarstwowość dziania się czyni z opowieści wielkie kłębowisko emocji. A polifoniczność zdarzeń lepiej wydobywa alienację, samotność poszczególnych osób”. 
„Niektóre sceny zarysował Englert naprawdę pięknie. Jako swoisty klucz do tej historii traktuję dwukrotnie powtarzane ceremonialne fotografowanie, za pierwszym razem wszystkich, za drugim niektórych postaci, przez młodszego oficera Fiedotika. […] W takich chwilach rozumie się, dlaczego warto ponownie mierzyć się z inscenizacją czegoś tak znajomego jak Trzy siostry. Przekonuje o tym także klasa aktorów zaangażowanych w przedsięwzięcie” – odnotowuje Piotr Zaremba w „TVP Tygodniku”. Czytaj więcej →

„Spektakl Jana Englerta przesycony jest rozgoryczeniem, które usiłuje rozproszyć tęsknota za świetlaną przyszłością. W roztaczaniu jej wizji celuje pułkownik Wierszynin Jana Frycza, grany bez mała z farsowym polotem. Wybranek Maszy jest kochankiem w drugim gatunku, który swoje zużycie maskuje, plotąc o czasach, które nadejdą. Nikt w to nie wierzy, nawet on, toteż po jego tyradach wybuchają salwy śmiechu. Na scenie i na widowni. Na początku siostry żywią jeszcze nadzieję (może wyjadą do Moskwy?), zwłaszcza najmłodsza Irina (Michalina Łabacz), która rwie się do życia i miłości, choć i Masza (Wiktoria Gorodeckaja) ma nadzieję na odwet za zmarnowane lata u boku nudnego męża, a nawet rozsądna Olga (Dominika Kluźniak) liczy, że jej życie może być udane. Srodze się jednak zawiodą, choć Czechow każe im trwać, bo kto wie, co los przyniesie” – pisze Tomasz Miłkowski na stronie Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych AICT Polska. Czytaj więcej →

Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Jan Frycz (Aleksandr Wierszynin). Fot. Krzysztof Bieliński„… doceniam zbiorowy obraz, w którym udało się utrwalić rozpacz, jaka nieuchronnie dopada ten świat i tych bohaterów. Dzisiejszy świat – i zaraz zapewne pokłócimy się o to, czy to świat polski i polityczny, i w jakim stopniu do przejrzenia przez pryzmat bieżących spraw. Ciążenie rozpaczy jest w tej realizacji jednak konsekwentne i dojmujące”.
„…są tu role i relacje bardzo intensywne. […] Choćby relacja Maszy (Wiktoria Gorodeckaja) i Wierszynina (Jan Frycz). Rozpacz, głód serca, które spalają kochanków, a potem prowadzą do kolejnej rozpaczy. Zwłaszcza Gorodeckaja dotkliwie pokazuje rozpacz, to, jak w miarę ona zaczyna zajmować miejsce wygasającej, ale jeszcze młodzieńczej nadziei. Dla mnie to najbardziej poruszający wątek, chyba też nigdy nie widziałem tej relacji ukazanej w taki sposób; mówię także o całym trójkącie Masza-Wierszynin-Kułygin (Grzegorz Małecki). Jan Englert wysuwa go na pierwszy plan” – stwierdza Przemysław Skrzydelski w rozmowie z Jakubem Morozem w „Raptularzu e-teatru”. Czytaj więcej →

Jan Englert, będąc przede wszystkim znakomitym aktorem, postawił na spektakl… aktorski, czyli taki, w którym oprócz wierności tekstowi i autorowi najważniejsze jest stworzenie pełnokrwistych postaci i dogłębne rozczytanie relacji między nimi, żeby było co grać. […] Nowe znakomite tłumaczenie Agnieszki Lubomiry Piotrowskiej bardzo w tym rozczytaniu pomaga, ponieważ nowy tekst rzuca o wiele więcej światła na różne tajemnicze momenty dramatu, które do tej pory wydawały się nie całkiem jasne (przykładem scena Maszy, oznajmiającej nagle siostrom miłość do Wierszynina). Englert nie tylko uważnie i z nabożną czcią odczytuje partyturę Czechowa, lecz także – wykorzystując tekst i zawarte w nim słowa – buduje na nich metaforykę spektaklu, która w inteligentny i bardzo czytelny sposób tworzy kosmos czechowowskiego, nie Englertowego świata. Przykładem czerwony nos Kułygina, czy obsadzenie w roli Wierszynina Jana Frycza, który amanckie emploi zostawił za sobą już kilka lat temu. [...] Adaptacja jest tekstem Czechowa z pewnymi skrótami, więc wypada napisać tylko, że jest znakomita. Reżyserię Englerta stanowi bardzo solidna i głęboka lektura tekstu” – zauważa Tomasz Domagała na blogu DomagałaSięKultury. Czytaj więcej →

O kreacjach aktorskich:

„Żeby z powodzeniem realizować Czechowowskie dramaty potrzebny jest dojrzały zespół aktorski, który się rozumie, uzupełnia, darzy szacunkiem. Ten rodzaj ludzkiej i zawodowej więzi wypracowuje się latami. Jan Englert znajduje w aktorkach i aktorach partnerów, podążających tokiem jego myślenia, i jednocześnie daje im przestrzeń wolności – to kombinacja idealna. Wszyscy pewnie czują się w rolach, nie zawsze bronią postaci, ale rozumieją motywy ich działania. Trzeba od razu dodać, że cały zespół gra rewelacyjnie i czerpie przyjemność z bycia na scenie” (Malwina Głowacka, teatralny.pl. Czytaj więcej →).

„Znakomite jak zawsze w TN aktorstwo, zwracam uwagę na debiut Piotra Kramera (Baron), na świetną Wiktorię Gorodecką (Masza) i – na Jana Frycza w roli Wierszynina, który subtelnie przypomina, że w podtytule Trzech Sióstr autor napisał «komedia». Ale śmiesznie nie było – to najmroczniejsza z widzianych przeze mnie inscenizacji tego tekstu…” (Rafał Turowski,  blog rafalturow.ski. Czytaj więcej →).

„Świetna jest zwłaszcza Dominika Kluźniak jako rzucająca sarkastyczne uwagi smutna Olga, wspaniały jest Frycz i bardzo dobry jest Grzegorz Małecki jako niekochany mąż Maszy, nauczyciel Kułygin. Grają swoich bohaterów bez sentymentalizowania, dając wybrzmieć ich wadom – elitaryzmowi Prozorowów, egoizmowi Wierszynina – ale też bez okrucieństwa” (Aneta Kyzioł, „Polityka”. Czytaj więcej → ) 

Marcin Przybylski (Andriej Prozorow), Milena Suszyńska (Natalia). Fot. Krzysztof Bieliński

Mateusz Kmiecik (Fiedotik) i Jakub Gawlik (Rode) są nie tylko przerysowani, ale też głęboko ludzcy. Grając serio scenę rozpaczy, po tym jak wszystko mu się spaliło w pożarze, Kmiecik dotyka też tego, co często, choć na ogół dyskretnie, u Czechowa występuje. Jego pasją jest oddawanie ludzkiej bezradności w sytuacjach, kiedy czyjś los staje się igraszką przeznaczenia albo społeczeństwa (często i jednego i drugiego). Aktor dobrze ową atmosferę wyczuł. […] Należało się spodziewać, że Mariusz Benoit wykorzysta okazję, jaką daje wielobarwna, prawie groteskowa postać Doktora Czebutykina, alkoholika nie panującego nad własnym życiem. Benoit jest po mistrzowsku rosyjski, i po mistrzowsku uniwersalny, w swoich wahnięciach nastrojów, w ponurym rezonerstwie, i w końcowej rezygnacji z choćby komentowania cudzego i swojego losu. To zarazem odpowiedź na pytanie, na ile Czechow pisał komedię, na ile dramat. U Benoit jednego i drugiego jest tyle, ile trzeba”.
„…Grzegorz Małecki poszedł chyba jeszcze dalej niż jego znakomici poprzednicy w obronie już nie postaci, a archetypu zdradzanego męża. Dobrze oddano jego ciepłe stosunki ze szwagierką Olgą (w gruncie rzeczy pasują do siebie), a jego ból zawiera się w ruchach, w grze ciałem, najmniej w samych słowach. Te pozostają w wielu momentach śmieszne. Ale publika, szukająca we wszystkim przede wszystkim komizmu, śmieje się z niego ponad miarę. A może i to oznacza sukces aktora w komplikowaniu rzeczywistości? Andriej Prozorow, kolejna postać recytująca na temat swojego szczęścia – Marcin Przybylski wniósł nie tylko swoją umiejętność gry na skrzypcach. Z jego bezgranicznie smutnych oczu, spowolnionych ruchów, pełnej melancholii mowy ciała możemy wyczytać całą beznadziejność ludzkiego losu. Natasza Mileny Suszyńskiej jest może obok Fryczowego Wierszynina postacią najbardziej budowaną na szarży. Nie mam o to do aktorki pretensji. Taki był, mam wrażenie, zamysł reżysera, a ona szybką przemianę z zalęknionej dziewczyny w drapieżną kobietę, uosobienie rodzinności jako totalitarnego wyznania wiary, wygrała świetnie”.
„... barona Tuzenbacha gra świeży absolwent Akademii Teatralnej Piotr Kramer. Jest taki jak być powinien: rzetelny, dobry, zwyczajny. Udana rola w tak prześwietnym teamie. […] Za to Solony, dyżurny destruktor, w wykonaniu Karola Pochecia .... prawie nierzeczywisty w swoich personalnych fanaberiach i urojeniach, a przecież dopraszający się o minimum zrozumienia. Tylko nie mający szans w świecie, gdzie wszyscy mówią do siebie i o sobie. Kto miałby podać mu rękę? Skądinąd Pocheć ma za sobą w ostatnich latach sukces przebicia się do pierwszej aktorskiej ligi. […] Niezwykła, dziwnie afektowana i przez to aż tajemnicza jest niania Anfisa Anny Chodakowskiej, nie widzianej od kilku lat na scenie w nowych rolach. Jacek Różański w roli woźnego Fieraponta jest bardziej chodzącą metaforą niż realną soczystą postacią, ale znów – taki był zamysł. To on okaże się zaskakującym komentatorem zdarzeń” (Piotr Zaremba, „TVP Tygodnik". Czytaj więcej →).

Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Grzegorz Małecki (Fiodor Kułygin). Fot. Krzysztof Bieliński

„W niektórych scenach udało się zespołowi osiągnąć hipnotyczny efekt dialogu gęsto nasyconego podtekstami. Wspaniale się ogląda grę tytułowego kobiecego tria (Masza – Wiktoria Gorodeckaja, Olga – Dominika Kluźniak, Irina – Michalina Łabacz), bo cenne, rzadkie są aktorki charyzmatyczne, które nie boją się brzydoty, odsłonięcia, nie krygują się […]. Z mężczyzn wygrywa Grzegorz Małecki w pozornie nieefektownej roli Kułygina, zdradzanego męża-pantoflarza-pedanta-nudziarza, ze swoim małym, ale przecież nieunieważnionym tragizmem. Jan Frycz na szczęście nie gra tutaj Jana Frycza, a Wierszynina, gra powściągliwie, przez co nie domyślamy się, o co może tej postaci chodzić” (Grzegorz Kondrasiuk, „Do Rzeczy". Czytaj więcej →).

„Olga (znakomita rola Dominiki Kluźniak) wykracza poza wizerunek najstarszej siostry, nieciekawej, samotnej kobiety. W jej postaci odbija się dramat narzuconej roli, z którą bohaterka sobie nie radzi. Świetna jest scena, kiedy najstarsza z sióstr usiłuje zawiązać sobie krawat. Próbuje na różne sposoby – bezskutecznie. Wreszcie podnosi krawat do góry, jakby chciała na nim zawisnąć, na znak kapitulacji przed rzeczywistością, która ją przerasta. […] Reżyser rzuca nowe światło również na pozostałe postaci i ich relacje z innymi. Masza (Wiktoria Gorodeckaja) przypomina dzikie zwierzę, które szarpie się, miota, żeby wydostać się na wolność i żyć naprawdę. Kontestuje rzeczywistość, buntuje się przeciw nijakiej codzienności, odrzuca wypalone, nieautentyczne małżeństwo z Kułyginem. […] Kiedy pojawia się Wierszynin (Jan Frycz), Masza dostrzega w nim szansę ma wyrwanie się z kłamstwa i marazmu. Widzi w nim atrakcyjnego mężczyznę, zjawiskowego kochanka, choć jej wyobrażenie zdaje się rozmijać z rzeczywistością. W świetnej interpretacji Frycza Wierszynin to podstarzały Don Juan, marzyciel i nudziarz, który lubi sobie «pofilozofować». Masza uwodzi Wierszynina bez klasy, w nienaturalny, wyzywający sposób rodem z wodewilu. Rzecz jasna w relację tę zamieszany jest jej mąż. […] W ujęciu Grzegorza Małeckiego Kułygin przywodzi na myśl komicznego rogacza i smutnego klauna, który oszukuje sam siebie. Englert miesza tony, potęgując tragizm świata przedstawionego. Irinę (Michalina Łabacz) obserwujemy, jak dorośleje zbyt szybko, jak z kolejnymi scenami dramatu poważnieje, jak z podlotka zmienia się w kobietę. Otoczona i adorowana przez mężczyzn, nie tylko Tuzenbacha i Solonego, ale także innych wojskowych: Aleksieja Fiedotika (Mateusz Kmiecik) i Władimira Rode (Jakub Gawlik). Tuzenbach (Piotr Kramer) gwarantuje stabilizację i bezpieczeństwo. Solony (Karol Pocheć) wydaje się bardziej przypominać niektórych diabolicznych bohaterów Dostojewskiego niż groteskowego rywala o rękę Iriny. W ujęciu Pochecia Solony jest groźny, sprawia wrażenie szaleńca, nieobliczalnego psychopaty. Bez zmrużenia oka zabije konkurenta – to tylko kwestia czasu. […] Natalia (Milena Suszyńska) na początku jest zahukaną prowincjonalną pannicą, nieobytą towarzysko i źle ubraną – Olga, Masza i Irina bezpardonowo wyśmiewają jej brak gustu. Kiedy jednak zostanie żoną ich brata, staje się pewna siebie i bezczelna. Role się odwracają. Natasza panoszy się w domu Prozorowów, dumnie obnosi swoje ciąże i wywraca panujący porządek rzeczy” (Malwina Głowacka, teatralny.pl. Czytaj więcej →).

„Znakomity jest Jan Frycz, który – wykorzystując pełnię swego wielkiego talentu i doświadczenia – wypełnia Wierszynina naiwnym i skrywanym niespełnieniem, jakąś skrzętnie chowaną w ciele sześćdziesięciolatka duszą Piotrusia Pana. Sposób, w jaki Frycz ratuje się w sytuacjach zawstydzenia zgranymi opowieściami swego bohatera, przeistaczającymi się w jego ustach w puste zestawy słów – to mistrzostwo świata. […] Znakomity jest Kułygin Grzegorza Małeckiego. Gra pięknego człowieka, który jest naprawdę piękny. Rzadka to w Trzech siostrach sytuacja, żeby pozostałe osoby nie traktowały Kułygina z pogardą; tu nie dało się inaczej, Małecki bowiem jest w tej roli tak szlachetny, że chyba tylko Natasza mogłaby go źle traktować, na szczęście takiego spotkania Czechow Kułyginowi oszczędził. Dominika Kluźniak przeprowadziła swoją Olgę bezbłędnie, choć brakowało mi w jej roli momentów ludzkich. Czułem, że gdzieś pod tym pancerzem, w który się ubrała, jest kolejny dramat kobiety z przeszłością” (Tomasz Domagała, DomagałaSięKultury. Czytaj więcej →).

Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Michalina Łabacz (Irina), Dominika Kluźniak (Olga). Fot. Krzysztof Bieliński„A Dominika Kluźniak jako Olga? Udany portret najstarszej z sióstr – kobiety chyba już pogodzonej z tym, że życie to przede wszystkim przegrana i zgoda na to, że raczej postępuje się w nim tak, jak wypada i trzeba, a nie tak, jakby się chciało. Ale też Kluźniak gra kobietę może nawet nazbyt łatwo zgadzającą się na swoje położenie” (Przemysław Skrzydelski, „Raptularz e-teatru". Czytaj więcej →). 
„Pełna urokliwej kobiecości Kluźniak została wtłoczona w gorset staropanieńskiej rzetelności i obowiązkowości, pod którą buzują emocje. Gorodeckaja stała się uosobieniem trudnej do okiełznania namiętności. Łabacz zmieniała się na naszych oczach z niemal dziewczynki w ciężko doświadczoną przez los kobietę. Jeżeli to nie jest wirtuozeria, to co nią jest?" (Piotr Zaremba, „TVP Tygodnik". Czytaj więcej →).

Na zdjęciach Trzy siostry Antona Czechowa w reżyserii Jana Englerta. Fot. Krzysztof Bieliński
od góry:
1. Dominika Kluźniak (Olga), Michalina Łabacz (Irina), Wiktoria Gorodeckaja (Masza)
2. Piotr Kramer (Nikołaj Tuzenbach), Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Michalina Łabacz (Irina), Dominika Kluźniak (Olga), Karol Pocheć (Wasilij Solony), Jan Frycz (Aleksandr Wierszynin), Mariusz Benoit (Iwan Czebutykin)
3. Mateusz Kmiecik, Mariusz Benoit, Marcin Przybylski, Jakub Gawlik, Milena Suszyńska, Karol Pocheć, Michalina Łabacz, Jan Frycz, Wiktoria Gorodeckaja, Dominika Kluźniak, Grzegorz Małecki, Piotr Kramer.
4. Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Jan Frycz (Aleksandr Wierszynin)
5. Marcin Przybylski (Andriej Prozorow), Milena Suszyńska (Natalia)
6. Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Grzegorz Małecki (Fiodor Kułygin)
7. Wiktoria Gorodeckaja (Masza), Michalina Łabacz (Irina), Dominika Kluźniak (Olga)

  • Repertuar wrzesień – grudzień 2022

    Przygotowaliśmy plan do końca roku z trzema premierami – zapraszamy na DekalogKsięgi Jakubowe oraz Mizantropa! Od września do grudnia w repertuarze aż dwadzieścia sześć tytułów!

  • Oferty promocyjne

    Comiesięczne programy TEATR DLA SENIORÓW, TEATR DLA STUDENTÓW (obecnie w ofercie propozycje od września do grudnia) oraz inne aktualne promocje. Zapraszamy!


  • Vouchery do Teatru Narodowego

    Długoterminowe vouchery do Teatru Narodowego to doskonały podarunek. Są dostępne online oraz w kasach Teatru. 

  • W próbach: DEKALOG

    Próbujemy! Premiera Dekalogu Kieślowskiego / Piesiewicza w reżyserii Wojciecha Farugi – 8 października, scena przy Wierzbowej. 

  • Po pierwsze człowiek | premiera DEKALOGU

    Wojciech Faruga sięga po ikoniczne dzieło polskiego filmu, przemyślane na nowo po ponad trzech dekadach. 

  • Rozmowa z Wojciechem Farugą o pracy nad DEKALOGIEM

    „Wydaje mi się, że rozważania: co jest dobre, co złe, co trzeba, a czego nie wolno są teraz, kiedy ten świat po raz kolejny nam się wymknął, wyjątkowo ważne” – mówi reżyser. 

  • W próbach: KSIĘGI JAKUBOWE

    Trwają próby do KSIĄG JAKUBOWYCH Olgi Tokarczuk w reżyserii Michała Zadary. Premiera na dużej scenie Teatru 12 listopada. 

  • Premiery sezonu 2022/2023

    Zaplanowaliśmy już premiery sezonu 2022/2023! Rozpoczynamy Dekalogiem Kieślowskiego i Piesiewicza w reżyserii Wojciecha Farugi.

  • Solidarni z Ukrainą | Солідарні з Україною

    Zespół Teatru Narodowego solidaryzuje się z Ukraińcami, walczącymi o niepodległość swojej ojczyzny. 

  • Podsumowanie sezonu 2021/2022

    Premiery, nagrodzona monografia Dejmek Magdaleny Raszewskiej, projekty artystyczne i edukacyjne, nagrody aktorskie – podsumowujemy sezon 2021/2022.

  • „KLASA TN. Pierwszy dzwonek” – finał projektu

    9 czerwca odbyły się pokazy pracy warsztatowej Bobo! Pokazy zwieńczyły projekt edukacyjny „KLASA TN. Pierwszy dzwonek”. 

  • „KLASA TN. Drugi dzwonek” – finał projektu

    3 i 4 czerwca odbyły się pokazy pracy warsztatowej Ukochanie! Za nami finał projektu edukacyjnego „KLASA TN. Drugi dzwonek”. 

  • Narodowy w programie REZYDENCJE ARTYSTYCZNE

    Teatr Narodowy bierze udział w organizowanym przez Instytut Teatralny im. Zbigniewa Raszewskiego programie „Rezydencje Artystyczne. Białoruś i Ukraina”.

  • Twoja głowa spadnie | premiera MARII STUART

    „Moja głowa była celem tych spisków, lecz to twoja spadnie!” W roli Elżbiety – Danuta Stenka, w roli Marii Stuart – Wiktoria Gorodeckaja. 

  • MARIA STUART – wybór pierwszych recenzji

    Przedstawiamy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze Marii Stuart Schillera w reżyserii Grzegorza Wiśniewskiego.

  • Justyna Kowalska i Mateusz Rusin nagrodzeni!

    Justyna Kowalska i Mateusz Rusin z trzecią nagrodą aktorską 62. Kaliskich Spotkań Teatralnych za role w Tchnieniu Macmillana w reżyserii Grzegorza Małeckiego. Gratulujemy!

  • Cykl SCENA MŁODYCH

    Zapraszamy na majowe przedstawienia. Gramy Lunapark z piosenkami Grzegorza Ciechowskiego oraz Kamień wg Bronki Nowickiej.  

  • TEATR MÓJ WIDZĘ... – rozmowy z aktorkami i aktorami

    Kinga Ilgner rozmawia z: Anną Seniuk, Małgorzatą Kożuchowską, Gabrielą Muskałą, Janem Englertem, Jerzym Radziwiłowiczem, Marcinem Hycnarem. Partnerem cyklu jest Teatr Narodowy.

  • DEJMEK Raszewskiej z nagrodą PTBT!

    Wydana przez Teatr Narodowy książka Dejmek Magdaleny Raszewskiej otrzymała nagrodę Polskiego Towarzystwa Badań Teatralnych. 

  • BARON MÜNCHHAUSEN... – recenzje po prapremierze

    Baron Münchhausen dla dorosłych autorstwa i w reżyserii Macieja Wojtyszki – recenzje po prapremierze. 




  • Z bagna za włosy. Rozmowa z Maciejem Wojtyszką

    Maciej Wojtyszko o Münchhausenie: „Jego sposób myślenia jest nam potrzebny zawsze, tym bardziej, im bardziej musimy się wyciągać za włosy. Z bagna albo i szamba”. 

  • Książę Łgarzy | Münchhausen w Narodowym

    Baron Münchhausen dla dorosłych – Maciej Wojtyszko główną postacią swojego dramatu uczynił uosobienie bajecznej mistyfikacji, łgarstwa, nieokiełzanej fantazji. 

  • WIECZÓR TRZECH KRÓLI – recenzje

    Przedstawiamy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze Wieczoru Trzech Króli albo Co chcecie w reżyserii Piotra Cieplaka.

  • Miłosne gry pozorów. Gramy Shakespeare’a!

    Miłosne intrygi, zamiany ról, gry pozorów, dźwiękowa feeria – Wieczór Trzech Króli w inscenizacji Piotra Cieplaka. Premiera spektaklu odbyła się 4 grudnia 2021.

  • Rozmowa z Piotrem Cieplakiem

    „To będzie spektakl o bogactwie, wielości odcieni, jakie słowo »miłość« może ze sobą nieść” – mówi Piotr Cieplak, który pracuje nad inscenizacją Wieczoru Trzech Króli.

  • Cykl AKTORZY/SENIORZY

    Teatr Narodowy jest partnerem internetowego projektu Leny Frankiewicz, filmowego cyklu, na który składają się rozmowy o teatrze z seniorkami i seniorami zawodu aktorskiego.

  • WYKŁADY OTWARTE online (materiały audio)

    Wykłady Teatru Narodowego online dotyczące badań nad twórczością wielkich osobowości polskiej kultury.

  • Przedstawienia Teatru Narodowego online

    Spektakle Teatru Narodowego zrealizowane w Teatrze Telewizji – wybór ze zbiorów Ninateka.pl oraz Vod.TVP. 

  • Cykl POECI POLSCY online #kulturabezbarier

    Polska poezja w interpretacji Aktorów Teatru Narodowego – artystyczno-edukacyjny cykl POECI POLSCY #kulturabezbarier.

  • Teatr Narodowy w Google Cultural Institute

    Wystawę o burzliwych dziejach Narodowej Sceny można oglądać w sieci! Zapraszamy do odwiedzenia Google Cultural Institute.

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego akceptujesz zasady Polityki prywatności oraz wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookie, kliknij tutaj