Aktualności

Szekspir dla dzieci. Rozmowa z Andrzejem Witkowskim

Lubi Pan baśnie?

Tak. To jest pojemna literatura. W ogóle lubię metaforykę, symbol, a baśnie zawsze są tego pełne.

… i nazywa Pan Andersena Szekspirem dla dzieci.

Zwłaszcza w przypadku Królowej Śniegu. Andersen porusza w tym tekście te wszystkie głębie, co Szekspir. I właściwie robi to bardzo podobnie do Szekspira – w końcu u Anglika też jest mnóstwo baśniowości. Czytając Andersena, widać, że wszystko ma drugie, trzecie dno. A zawsze dzieje się tak, że jeśli coś jest bardziej pojemne, to jest głębiej odbierane.

Czy myśli Pan kategoriami teatr dla dzieci, teatr dla dorosłych?

Nie. Kiedyś Kazimierz Dejmek podobno powiedział: „Dla dzieci robi się tak samo, tylko lepiej”. Dzieci fantastycznie czytają konwencję, bardzo szybko się w niej odnajdują. Na pewno są wdzięczniejszymi widzami niż naburmuszony dorosły. Kiedy coś niesie emocje, nie zadają zbędnych pytań. I nie jest też tak, że lubią, gdy wszystko jest przesłodzone – to absolutna nieprawda.

A tymczasem Andersen jest popkulturowo zszargany…

W pewnym momencie przedstawienia pokazuję ten kicz, jakim karmione są dzieci. Czerpię z popkulturowego świata, ale chcę żeby on był inaczej zobaczony, nie jeden do jednego. Bo okazuje się on ułudą. Było ślicznie: różowo, złoto, ale nic mi to nie dało. Świat firmowych zabawek tylko na krótką chwilę może zaspokoić wyobraźnię najmłodszych. Na wystawie widzą: „O, jaki śliczny zestaw – nowa Barbie z Kenem na Hawajach”. Ale jeśli nie będzie wiadomo, jak się tymi lalkami bawić, jakie nadać im znaczenie, to pobawią się nimi przez pięć minut i je odłożą, bo ta plastikowa rzeczywistość nie inspiruje i nie pobudza wyobraźni. Jest pusta.

Jak się zaczyna praca nad kształtem scenograficznym przestawienia? Czyta Pan Królową Śniegu i…

W tym przypadku już dosyć dawno postanowiliśmy z Piotrem Cieplakiem, że zrobimy Królową Śniegu. Nawet na początku mieliśmy na uwadze inny teatr, ale wkrótce okazało się, że nasza realizacja wymaga ogromnej sceny i mnóstwa aktorów. I wtedy już wiedzieliśmy, że trzeba przygotować ją w Narodowym, bo ten teatr ma taki potencjał. A wracając do pracy nad przedstawieniem – wspólnie z reżyserem „rozczytujemy” sobie tematy w luźnej rozmowie i po paru dniach, a czasem tygodniach, znowu się spotykamy i rozważamy te rzeczy, do których mamy wątpliwości. 

Pracował Pan z Piotrem Cieplakiem wielokrotnie…

Właśnie, mamy taki układ intelektualno-emocjonalny, że nasza praca należy do rzeczy przyjemnych. I stawianie sobie kolejnych zadań jest sytuacją niesłychanie twórczą, a przy tym taką, która daje mnóstwo satysfakcji, no i która potem kończy się ciężką udręką. (śmiech)

Zaprojektował Pan dziesiątki kostiumów, scenografia będzie się wielokrotnie zmieniała. Dlaczego sceniczna rzeczywistość będzie miała tyle wymiarów?

Bo to jest przedstawienie o drodze, oczywiście takiej mentalnej, życiowej, o dojrzewaniu Gerdy. Bardzo mi zależało na tym, by te światy, przez które ona przechodzi, były odmienne, dlatego stylistycznie je różnicuję. Stąd konieczność bardzo różnych kostiumów dla bardzo różnych postaci, które Gerda po drodze spotyka. Myślę, że to jest dla dzieci bardzo istotne, bo te rozmaite światy nas wzbogacają. Czasem jest przecież tak, że to, co było piękne, słodkie, nic nam nie przynosi, a gorzkie doświadczenie daje coś mądrego.

Jak Pan myślał o przestrzeni tego spektaklu?

Zależy mi na tym, żeby każdy z tych światów bardzo się różnił, żeby powstało złudzenie, że to siedmiu różnych scenografów robiło. (śmiech) Zaczyna się od konwencji hiperrealistycznej, współcześnie (żeby dzieci wiedziały, że sprawa, która rozgrywa się na scenie, dotyczy właśnie ich). A później mieszają się epoki i wyobrażenia. Nie ma nadrzędnego motywu ikonograficznego. Siłą jest zaskakująca różnorodność i przestrzenne modyfikacje pojawiająca się w trakcie wędrówki Gerdy. A kończy się powrotem do realności. Jednak nie jest już ona taka sama jak na początku, na skutek doświadczeń staje się trochę szalona. Opłacało się przejść przez te wszystkie światy.

Rozmawiała: Monika Mokrzycka-Pokora (materiał własny Teatru)

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj