Aktualności

Kwitnący ogródek Zosi. Rozmowa z Piotrem Cieplakiem

Księga X „Emigracja. Jacek”: Mariusz Bonaszewski, Dominika Kluźniak, Adrian Zaremba, Piotr Cieplak (reżyser), Jerzy Radziwiłowicz, Wiktoria Gorodeckaja, Przemysław Stippa, Jerzy Łapiński. Fot. Tomasz Urbanek / East News

Jest Pan reżyserem Pana Tadeusza. Od kwietnia 2015 do marca 2016, w sezonie jubileuszowym Teatru Narodowego przygotował Pan dwanaście ksiąg poematu. Niebawem, między 20 a 25 maja zobaczymy na scenie Pana Tadeusza ponownie – w całości, bez jednego skreślenia, podczas sześciu wieczorów. Jak się Panu czyta narodową epopeję?

Pierwszy raz Pana Tadeusza czytałem w siódmej albo ósmej klasie podstawówki, a potem w liceum. Już jako bardziej dorosły człowiek zabierałem Pana Tadeusza na wakacje. Wydaje mi się, że byłem całkiem dobrze zorientowany w tym, co „autor chciał powiedzieć”. A jednak kiedy usłyszałem ten poemat w żywej mowie, stało się to dla mnie odkryciem, a właściwie sensacją. To coś zupełnie innego niż lektura milcząca, wsobna. Znaczenia utworu zaczęły rozkwitać jak ogródek Zosi czy ta litewska puszcza. Wydaje mi się, że jego sensy w żywym, teatralnym zdarzeniu jeszcze urosły. Wszystkie tonacje Pana Tadeusza – od dramatycznej powagi, przez czystą poezję, do śmiechu czy groteski – nabrały dodatkowych sensów. Okazały się nowością.

Na czym polega inscenizowanie tego dzieła?

Rzecz jest subtelna i trudna. Razem ze scenografem Andrzejem Witkowskim i muzykami, którzy podczas czytań grają na żywo, dbamy o to, aby się nie wymądrzać, nie stawiać ponad autorem. Nie chcemy dekomponować utworu, mnożyć kontekstów. Ale przecież sam Mickiewicz – swoją fabułą, rysunkiem postaci – zachęca, żeby odłożyć egzemplarze, wstać z krzeseł i zacząć wcielać się w bohaterów Pana Tadeusza.

Trzeba się przed tym bronić?

Chodzi o znalezienie balansu. To jest właśnie najtrudniejsze. „Podinscenizowanie” – sytuacyjne, kostiumowe nasyca tekst. Sprawia, że jest jeszcze bardziej nośny, a jego dowcip jeszcze mocniej się żarzy. Mickiewicz prowokuje do zabawy w teatr, zabawy – rozumianej w sposób jak najbardziej poważny. Czasem jednak dobrze się wycofać, tylko mówić i tylko słuchać.

Co, podczas pracy nad Panem Tadeuszem, okazuje się największym zaskoczeniem?

Do tej pory właściwie wszystko nas zaskakiwało, zarówno na próbach jak i podczas kolejnych wieczorów, na przykład publiczność, która często, za aktorami, powtarzała całe fragmenty utworu. Trzeba tutaj dodać, że improwizacja jest wkalkulowana, świadomie wpisana w to przedsięwzięcie. Czytanie Pan Tadeusza okazuje się świętem wspólnoty polszczyzny, która z zaskoczeniem na nowo siebie odkrywa.

Jednocześnie przygotowuje Pan SUPLEMENT Soplicowo – owocilpoS na podstawie własnego scenariusza, dla którego punktem wyjścia stała się właśnie wielomiesięczna praca nad Panem Tadeuszem. Premiera już 9 czerwca.

Pierwsza myśl była kłopotem, była „na nie”: nie spierać się z Mickiewiczem, niczego mu nie dopisywać, nie dekonstruować! Pana Tadeusza?! Ale skoro czytamy wcześniej jego „wszystkie słowa”, to może by tak teraz… bez słów. Opowiedzieć o ludziach, którzy utkwili w jakimś idyllicznym świecie Soplicowa, nie potrzebują słów do rozumienia samych siebie, bo wszystko już rozumieją. Opowiedzieć o duchowej gnuśności, samoizolacji, lenistwie, któremu wystarczy z Mickiewicza polonez, niedźwiedź, mrówki, malwy, piękna Zosia i piękny kawaler. Opowiedzieć o Soplicowie, które przekształciło się w swoją odwrotność – w owocilpoS. Słowem: czarny humor!

Rozmawiała: Monika Mokrzycka-Pokora (materiał własny Teatru)

Na zdjęciu: próba do Księgi X „Emigracja. Jacek”: Mariusz Bonaszewski, Dominika Kluźniak, Adrian Zaremba, Piotr Cieplak, Jerzy Radziwiłowicz, Wiktoria Gorodeckaja, Przemysław Stippa, Jerzy Łapiński. Fot. Tomasz Urbanek / East News

Sześciodniowe wydarzenie PAN TADEUSZ – wszystkie słowa →

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj