Aktualności

Sztachetą w Obcego. Rozmowa z Piotrem Cieplakiem

Polska gnuśność, duchowe lenistwo, zapatrzenie w siebie – Piotr Cieplak mówi o swoim autorskim przedstawieniu Soplicowo – owocilpoS. Suplement. Premiera – 9 czerwca.

Przez ponad rok pracował Pan nad Mickiewiczem. Od kwietnia 2015 do marca 2016, w sezonie jubileuszowym Teatru Narodowego przygotował Pan dwanaście ksiąg Pana Tadeusza. Teraz powstaje autorski Soplicowo – owocilpoS. Suplement →, dla którego punktem wyjścia stała się wielomiesięczna praca nad poematem. Kiedy o tym rozmawialiśmy (rozmowa z Piotrem Cieplakiem →), wspominał Pan, że chce opowiedzieć o Soplicowie, które przekształciło się w swoją odwrotność – w owocilpoS. Rzecz będzie dotyczyła naszej współczesności?

Alfred Jarry, pisząc Króla Ubu, zlokalizował akcję sztuki „w Polsce, czyli nigdzie”.  Ten surrealistyczny dramat jest dla nas daleką inspiracją. Nie używamy „narodowego” sztafażu – kontuszy, pawich piór, ikony Matki Boskiej, nie będzie skrzydeł husarskich, Chochoła nie będzie. Słowem, zabraknie rekwizytów towarzyszących nam przynajmniej od czasów Wyspiańskiego.

Jaki obraz zobaczymy na scenie?

Obraz, który – żartobliwie mówiąc – pozostał w ścinkach po scenariuszu Gry o tron. Opowieść o królestwie, tak zajętym i przejętym sobą, swoim własnym pępkiem, swoją pamięcią, że nie zauważyłoby nawet końca świata. Suplement z pewnością dotyka społecznego i politycznego zjawiska dzisiejszej Polski – wsobności, gnuśności, duchowego lenistwa, kultywowanej zemsty, zapieczenia i samoizolacji. A dotyczy społeczności, która nie bierze udziału w wyborach, nie czyta, swoje wie, a sztachetą sąsiada czy jakiegoś Obcego pogoni…

Będzie publicystycznie?

Wystrzegamy się doraźnej publicystyki, łopatologii, wykładu. W tej sztuce nie występuje Jarosław Kaczyński.

Co jeszcze jest specyficzne dla tego zaścianka à rebours?

Jego mieszkańcy nie znajdują powodu do tego, żeby rozmawiać ze sobą. Obchodzą się bez słów. Czasem tylko pomrukują albo poszczekują.

SOPLICOWO... próby: Grzegorz Kwiecień, Piotr Grabowski, Kamil Mrożek, Oskar Hamerski. Fot. Tomasz Urbanek / East News
Śmieszne, ale i smutne…

Bo według nich właściwie wszystko już zostało powiedziane, wszystko jest jasne. Zastanawiałem się jednak: „No, dobrze, ale co oni tam robią? Co powiedzieć aktorom? Co oni mają robić?” I odkryłem, że w owocilpoS nic nie robią! Szwendają się. Przesiadują. Spędzają czas. „No, ale coś tam jednak muszą robić?!” – mówię sobie. – „Dajmy na to – pluć z mostu do rzeki, przetaczać puszkę po piwie albo drapać się…” Z tych rozważań wyszła nam całkiem wartka fabuła i martwię się, czy półtorej godziny wystarczy.

Ta społeczność jest zawieszona w czasie?

W owocilpoS mają swój trzpień, tradycję, własną wiedzę o świecie. Czerpią ją z objawień, które ukazują im się na niebie. To fragmenty Pana Tadeusza, niemego filmu z 1928 roku w reżyserii Ryszarda Ordyńskiego. Oglądają tam ludzi w nieskończoność tańczących poloneza. A potem – w obrębie „nicnierobienia” – ćwiczą. Każdego lata, każdej wiosny i jesieni – mozolnie ćwiczą poloneza.

Od dawna tak ćwiczą?

My ich łapiemy w roku 4520… a wcześniej? Na przykład w 2016? Licho wie (śmiech).

Rozmawiała: Monika Mokrzycka-Pokora (materiał własny Teatru; w przypadku publikacji fragmentów prosimy o podanie źródła)

Strona przedstawienia Soplicowo – owocilpos. Suplement
Premiera: 9 czerwca 2016, sala Bogusławskiego

Na zdjęciach: u góryPiotr Cieplak, na dole – próby do Soplicowa...; Grzegorz Kwiecień, Piotr Grabowski, Kamil Mrożek, Oskar Hamerski. Fot. Tomasz Urbanek / East News

 

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj