Aktualności

Wojenny interes. Michał Zadara o „Matce Courage...”

Próby do MATKI COURAGE I JEJ DZIECI: Zbigniew Zamachowski, Danuta Stenka, Anna Gryszkówna, Michał Zadara (reżyser). Fot. Krzysztof Bieliński„Uważam, że przemoc nie jest dobrym rozwiązaniem. A Brecht dodaje: ponieważ cierpią ci, którzy z tą przemocą nie chcieli mieć nic wspólnego”. Michał Zadara mówi o pracy nad Matką Courage i jej dziećmi Bertolta Brechta. Premiera – 26 listopada w sali Bogusławskiego.

Kim są w Pana przedstawieniu strony konfliktu, kto jest współczesnym odpowiednikiem sił walczących w wojnie trzydziestoletniej?
Wojna trzydziestoletnia była wojną religijną, wojną o cywilizacyjny kształt świata. Brecht pokazuje, że na najniższych szczeblach tej wojny – pośród handlarzy, dezerterów, zgwałconych czy obrabowanych – trudno rozpoznać, która ze stron dokonuje aktu zniszczenia. Te kontury stron się rozmywają. To, co zostaje, to zniszczenie, śmierć i gruzy.

Czy to będzie bardzo smutny spektakl?
Tekst Brechta jest niezwykle jasny, prosty i dowcipny. Mam nadzieję, że to będzie wieczór, podczas którego widownia dobrze się bawi, a na koniec trochę się wzrusza. To jest historia o błyskotliwej handlarce, która ma cięty język i dużo mądrości życiowej. To zadanie wspaniale wykonuje Danuta Stenka, aktorka jedyna w swoim rodzaju. 

Jaka wojna mogłaby spotkać Polskę w najbliższych latach?
To akurat dosyć łatwo sobie wyobrazić: rząd nie dopuszcza do wyborów albo je fałszuje, ludzie wychodzą w protestach na ulicę, te protesty kończą się krwawo. Pod nieobecność uznawanego rządu, Unia Europejska wysyła siły stabilizacyjne do Polski. Lojalna wobec dawnego rządu Obrona Terytorialna oraz bojówki ONR i kibiców – zachęceni mitem żołnierzy wyklętych – schodzą do podziemia, by jako partyzantka walczyć z UE/NATO, uznając siebie za prawdziwych Polaków. Były rząd prosi braci Słowian o pomoc w obronie chrześcijaństwa przed zgniłym Zachodem i Rosja, z przyjemnością, wkracza do UE na wschodzie, co uruchamia wojnę światową, jako że USA już mają dosyć imperialnych zachowań Rosji na Bliskim Wschodzie. 

Warszawa na scenie będzie płonąć. Szykuje się wielkie widowisko. Czy podobnie jak w Zbójcach przedstawienie będzie wskazywało na gwałtowność przemian – politycznych, mentalnych?
W Zbójcach wskazywaliśmy na rozpad zaufania do instytucji, które dawniej miały porządkować świat – do ojców, do Kościoła, do kultury. Tym razem chcę uchwycić coś, co jest niebezpieczeństwem tendencji ostatnich lat: partie prawicowe i populistyczne podważają osiągnięcia Zachodu i Europy. Sześćdziesiąt lat socjaldemokracji w Europie stworzyło darmową służbę zdrowia, komunikację miejską, integrację imigrantów, system kultury, darmowe szkoły podstawowe, średnie i wyższe, ochronę środowiska. To nie jest żadna oczywistość i nigdzie na świecie nie ma tak dobrze działającego społeczeństwa ze wszystkimi instytucjami jak w Europie. Podważając to, nastawiając wyborców negatywnie „do Brukseli”, do „absurdów unijnych”, ryzykują zniszczenie całego naszego świata. Nie wiedzą, że igrają z ogniem, że na końcu cenę za odwrócenie się od Europy zapłacą ich rodziny, wygrzebujące się z gruzów Warszawy.

Czy to przedstawienie można czytać jako polityczną publicystykę? A może to rodzaj pacyfistycznego manifestu?
Jeżeli mówienie o tym, że wojna to zło, to dzieło szatana – to pewnie to przedstawienie będzie publicystyczne. Tak, uważam, że przemoc nie jest dobrym rozwiązaniem. A Brecht dodaje: ponieważ cierpią ci, którzy z tą przemocą nie chcieli mieć nic wspólnego. Zgwałcone kobiety, chłopcy zabici na froncie, niemowlaki wynoszone z ruin Aleppo. 

Czy Matka Courage wykrzyczy na scenie zło tego świata?
Pisze się, że w moich spektaklach dużo krzyczą (śmiech). Akurat w Narodowym akustyka jest dobra, krzyczeć nie trzeba. Powodów do krzyku znajdzie się dużo, ale także do płaczu i do śmiechu.

A „pozytywny program”… co proponuje Pan Matce Courage, zamiast zarabiania na wojnie?
Morał Brechta jest, moim zdaniem, taki: jeśli myślisz, że z wielkich sporów naszych czasów możesz się wypisać, powiedzieć, że ty nie opowiadasz się po żadnej ze stron, tylko chcesz sobie z boku robić swój mały interes, to ten spór w końcu przyjdzie po ciebie, po twoją rodzinę. Są też wspaniałe słowa Brechta: „wojna będzie tak długo, jak długo ludzie będą na wojnie zarabiać”. I to jest sedno sprawy – żeby była wojna, musi się ona komuś opłacać. 

Próby do MATKI COURAGE I JEJ DZIECI: Paweł Paprocki, Anna Lobedan, Tomasz Licak. Fot. Krzysztof BielińskiW jakiej tonacji aktorzy zaśpiewają o wojnie, to będzie śmiech przez łzy, protest song…?
W spektaklu aktorzy i aktorki wykonują przepiękne piosenki Paula Dessau. Jest to ciekawa, nieoczywista muzyka z połowy XX wieku, dziwna, zaskakująca, bardziej chropowata i dziwna niż piosenki Weilla, które wszyscy znamy. To jest bardzo wzruszająca sztuka o miłości matki do swoich dzieci. Mamy nadzieję, że te piosenki nam coś o tej miłości opowiedzą.

Strona spektaklu Matka Courage i jej dzieci →
Premiera: 26 listopada, godz.19:00, kolejne przedstawienia: 27, 29, 30 listopada, 1, 6, 7, 10, 11, 12 stycznia oraz 21, 22 i 23 lutego

Rozmawiała: Monika Mokrzycka-Pokora (materiał własny Teatru)

Na zdjęciach: próby do Matki Courage i jej dzieci, fot. Krzysztof Bieliński;
u góry: Zbigniew Zamachowski, Danuta Stenka, Anna Gryszkówna, Michał Zadara; na dole: Paweł Paprocki, Anna Lobedan, Tomasz Licak

 

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj