Aktualności

Recenzenci o „Matce Courage...”

Arkadiusz Janiczek (Kucharz), Danuta Stenka (Matka Courage). Fot. Krzysztof Bieliński

Spektakl Matka Courage i jej dzieci w reżyserii Michała Zadary oceniają recenzenci i teatralni blogerzy: 

„...jest to przedstawienie wolne od estetyzacji wojny czy też odkrywania jej domniemanego wzniosłego piękna. Zadara wierny przesłaniu, ale i formie Brechta, ukazuje szemraną kuchnię wojny, z której średnio rozgarnięci, przeciętni ludzie próbują coś dla siebie uszczknąć, ulegając krok po kroku moralnemu rozkładowi i zagładzie. Wojna jest nudna, jest banalna i wredna, nie ma nawet uwodzicielskiego uroku zła. To wielka siła tego spektaklu, który pozostaje przede wszystkim manifestem pacyfizmu w świecie wciąż ogarniętym szaleństwem i retoryką wojny”.
„Najważniejszymi elementami scenografii oprócz samochodu Matki Courage [reżyser] uczynił wielki ekran, na którym pojawiają się napisy, zapowiadające kolejne 12 scen dramatu (tak jak to projektował Brecht) i na którym trwa swoista «transmisja na żywo» z mordowanej Warszawy. [...] To tak jakby scena przybliżała widzowi działania ukazywane na ekranie z dużej perspektywy. Reżyser na oczach widzów tworzy klamrę między teatralnym modelem i akcją trwającą na scenie. Innymi słowy, Zadara nie próbuje udawać, że nie jesteśmy w teatrze”  – stwierdza Tomasz Miłkowski w „Dzienniku Trybuna”. Czytaj więcej →

„Zadara jest pojętnym uczniem Brechta. Rozbija czwartą ścianę, wprowadza otwarte zmiany, w razie potrzeby każe aktorom przebierać się na scenie. Słowem: rozwiewa teatralną iluzję. [...] Makieta zdemolowanego przez działania wojenne warszawskiego City imponuje precyzją wykonania i funkcjonalnością – równie dobrze sprawdza się jako sceneria animacji wyświetlanych na ekranie, jak jako element scenograficzny żywego planu. Niemałą rolę odgrywa fonosfera. Jest głośno, bardzo głośno, aktorzy krzyczą (wyjąwszy, rzecz jasna, Barbarę Wysocką w niemej roli Kattrin, chociaż ona krzyczy gestem), krzyczą nie tylko dlatego, że zostali pozbawieni mikroportów, krzyczą, bo tego wymaga konwencja. Wyrazistej aranżacji poddano muzykę Dessaua” – notuje Małgorzata Piekutowa w portalu „teatralny.pl”. Czytaj więcej →

„Reżyser nie uwspółcześnia na siłę. Mimo że nie brak w tekście Brechta smakowitych aluzji do katolicyzmu oraz bitności Polaków, na szczęście nie ma w warszawskim spektaklu nachalnej publicystyki czy politycznej agitki. Na scenie oglądamy makabryczny karnawał. Zainfekowany szaleństwem, drapieżny świat, w którym toczy się rozpaczliwa walka o przetrwanie. [...] jak pokazuje Zadara w przejmującym finale, przywodzącym na myśl «Metropolis» Langa, cała ta chora przygoda zawsze ufundowana jest na cierpieniu tych na dole. Anna Fierling za pokój płaci równie okrutną cenę jak za wojnę. [...] Rytm ponadtrzygodzinnego spektaklu jak u Brechta wyznaczają kolejne, wykonywane na żywo songi w znakomitej aranżacji Jacka Szymkiewicza. Dziwne, absurdalne i rachityczne melodie pełne pisków, zgrzytów i grozy ożywiają ten makabryczny kabaret” – pisze Michał Centkowski w „Newsweeku”. Czytaj więcej → ; recenzja także w „Dzienniku Teatralnym” →

„Wszystko to doskonale znamy z innych narracji o wojnie – dlatego Zadara nie operuje werystycznymi znakami, jedynie subtelnie zaznacza konteksty i przypomina wojenne klisze. [...] Słyszeliśmy te marszowe melodie, widzieliśmy te śmierci, poznajemy te nieme krzyki – a jednak we współczesnym kostiumie i wobec obecnej sytuacji geopolitycznej wszystko to niesie silne wrażenia. Zadara stworzył spektakl z bardzo prostym przesłaniem – wojny są złe, a ich przyczyny zawsze leżą w ekonomii. Przetrwają tylko ci, którzy niczego nie oczekują i – egoistycznie – kierują się jedynie własnym dobrem” – pisze Stanisław Godlewski, CzasKultury.pl. Czytaj więcej → 

„Zadara w jakiś aluzyjny, podskórny a jednak wystarczająco mocny sposób mówi, ze wszyscy uczestniczymy w wojnie, pośrednio lub bezpośrednio, wszyscy jesteśmy jej ofiarami. Ona już jest w nas. Już się toczy. Niewykluczone, że od zawsze. [...] Matka Courage Stenki jest wierna, jest twarda, jest silna. Rezygnuje z kobiecości, by stać się zaufania godnym partnerem dla tych, z którymi musi się spotykać, walczyć. Ciągle musi zabiegać, nieustannie negocjować, targować się, walczyć, czuwać, obserwować. Ta jej niepozorna chłopięcość ma oszukać, zwieść wroga. [...] Pod obojętną maską pokerzysty najwrażliwsze czucie. Jej tragizm ma twarz normalności i to budzi niepokój” – czytamy w portalu okiem-widza.blogspot.com. Czytaj więcej →

„...Bo to jest dobry spektakl. Intrygujący przez swoją nowoczesną formę, odświeżenie, jakiego dokonał Zadara. Wojna trzydziestoletnia, w realiach której rozgrywa się pierwotnie sztuka Brechta, przeniesiona jest «tu i teraz». Courage zastajemy w Warszawie – której współczesna makieta, obecna na scenie podczas całego przedstawienia, pokazana na ekranie – staje się dosłownie i symbolicznie miejscem zagłady, ale i nadzieją dla Anny Fierling. Na przeżycie, wśród ruin miasta” – ocenia Maciej Kędziak w portalu Onet.pl (Kultura). Czytaj więcej →

„Tekst Brechta, nie miał nieść współczucia dla Matki Courage, lecz uzmysławiać ludziom, że tak się żyć nie powinno, że tak żyć nie powinni chcieć. I wiernie śladem autora podąża Zadara, nie wnosząc do tekstu nic, co wykraczałoby poza jego ostateczny wydźwięk. Widziałam sztukę piękną wizualnie. Gdzie wykorzystując ogrom przestrzeni, dobrano do niego kilka szczegółów sygnalizujących, że jesteśmy na wojnie. Bawiono się możliwościami sceny, tak, że akcja sztuki rozgrywała się na kilku płaszczyznach jednocześnie. Stworzono taką scenografię, że mogliśmy być w jej wnętrzu, jak i poza nim, filtrując każdy z dostarczanych znaków przez zwykłą codzienność” – pisze Agnieszka Kobroń w portalu afiszteatralny.pl. Czytaj więcej →

„...Zadara upiera się, żeby grać cały tekst (tak jak w przypadku «Dziadów»), co więcej tym tekstem specjalnie nie manipuluje. Aktorzy poszczególne sceny grają w zgodzie z intencjami Brechta, a więc w niezgodzie z rekwizytami nagromadzonymi w tle. I powiem szczerze, specjalnie mi te rekwizyty nie przeszkadzały. Chwilami o nich zapominałem, a fakt, że wóz został zastąpiony starym samochodem tylko brał całość w dodatkowy nawias. A songi? Te były chwilami celne, chwilami nie, ale w dyskusji o kondycji człowieka chwytały za serce” – dzieli się swoimi uwagami Piotr Zaremba w portalu wPolityce.pl. Czytaj więcej → 

„Z tej «Matki Courage» w pamięć najmocniej zapada scenograficzna instalacja Roberta Rumasa – gigantyczna makieta współczesnej Warszawy po wojennej apokalipsie. Oko kamery powiększa ją jeszcze w lekko rozmyty obraz pełen nadpalonych wieżowców, zawalonych parkingów i pokrytych gruzami bulwarów. Warszawa zmasakrowana jak Aleppo działa na wyobraźnię bardziej niż naciągana religijna analogia z XVII w.” – zauważa Witold Mrozek w swojej recenzji Michał Zadara pali Warszawę w „Gazecie Wyborczej”, w dodatku Kultura. Czytaj więcej →

„Zrujnowane drapacze chmur czy rozstawione gdzieniegdzie namioty sugerują zaawansowany etap działań wojennych. W zobrazowaniu rozmiarów klęski unika się ideologicznej przepychanki; plakatowy wydaje się jedynie kadr lokalu opatrzonego nazwą «tylko polskie jadło», będącego niegdyś miejscem serwującym kebab. Nie ma tu żadnej taniej agitki, buńczucznego szermowania sloganami. Zdecydowany plus. [...] A jednak jest porządnie (czy «porządne» można nazwać wrogiem «dobrego»?); to Brecht, którym raczej nie można się rozczarować. Chyba że ktoś oczekuje po «Matce Courage» czegoś więcej, choćby dawno zapomnianego oddechu rewolucji. Te bomby czekają na rozbrojenie w głębokich piwnicach”– pisze Agata Tomasiewicz w portalu „Teatr dla Was”. Czytaj więcej →

„Nie byłoby tego spektaklu, gdyby nie wykonywane na żywo (w aranżacji Jacka „Budynia” Szymkiewicza) kompozycje Paula Dessau o dodekafonicznej proweniencji, stawiające najwyższe wymagania wykonawcom. Wyrafinowane muzycznie, dopracowane wokalnie partie przedstawienia podnoszą spektakl na wyżyny artyzmu. «Matka Courage», zrealizowana w Warszawie po 54 latach od głośnej premiery z Ireną Eichlerówną w roli tytułowej, okazuje się dramatem piekielnie aktualnym” – pisze Tomasz Miłkowski w „Dzienniku Trybuna”. Czytaj więcej →

„Spektakl Zadary oglądałem na premierze, irytował mnie i męczył, ale też cieszył i intrygował. Najważniejsze: został w pamięci, powraca, nie daje o sobie zapomnieć. Przyjaciółka napisała na portalu społecznościowym, że Stenka-Courage jej się przyśniła. Jestem w stanie to zrozumieć. Takie role powinny się widzom śnić” – stwierdza Łukasz Maciejewski w portalu AICT- Sekcja Polska Międzynarodowego Stowarzyszenia Krytyków Teatralnych. Czytaj więcej →

O kreacjach aktorskich:

Danuta Stenka jest wspaniałą aktorką i dla jej kreacji Courage – kobiety, która wie, że nie może sobie pozwolić na chwilę słabości, dać upustu uczuciom, bo zginie, a wraz z nią jej najbliżsi – warto spektakl w Narodowym obejrzeć. Dla Stenki i wygłaszanych przez nią zdroworozsądkowych myśli na temat natury ludzkiej, które wciąż brzmią świeżo i aktualnie, jak te o korupcji, która oznacza człowieczeństwo”. (Aneta Kyzioł, „Polityka”, Czytaj więcej → )

Danuta Stenka jest nie tylko świetną aktorką (także śpiewającą), ale i artystką kreatywną i potrafiącą twórczo współpracować z reżyserem. [...] Nasyciła swą postać współczesnymi emocjami, co ustrzegło ją od taniego sentymentalizmu. W krótkiej fryzurze i wojskowych bojówkach wygląda na kogoś, kto ma farta i smykałkę do robienia interesów w każdych czasach i każdych warunkach. Matka Courage Stenki cech ludzkich nabiera jednak pod koniec opowieści. Wcześniej nie jesteśmy w stanie współczuć jej losowi, bo czujemy, że sprytem potrafi osiągnąć wiele. Dopiero potem okazuje się, że za tą maską kryje się wrażliwy i delikatny człowiek". (Jan Bończa-Szabłowski, „Rzeczpospolita”, Czytaj więcej → )

Danuta Stenka jako matka Courage nie igra z empatią widza bez potrzeby [...] Rola Stenki jest, zgodnie z tym co sugerował Brecht, pełna sprzeczności. Aktorka mistrzowsko lawiruje między matczynymi odruchami a nieposkromioną manifestacją przemocy, choćby w scenach dyscyplinowania dorosłych już dzieci. Courage to osoba pozbawiona sentymentów, działająca zerojedynkowo, kalkulacyjnie. Okoliczności wymuszają na niej nieludzkie zachowania, choćby w scenie kiedy dowiaduje się o śmierci syna. Kobieta maskuje wszelkie emocje, będąc zresztą w trakcie karcianego rozdania przy stoliku polowym. W konsekwencji Stenka nigdy nie grzęźnie w łatwej afektacji, nie napręża niepotrzebnie strun współczucia”. (Agata Tomasiewicz, portal „Teatr dla Was”. Czytaj więcej → )

„To przedstawienie (za każdym razem) jest przede wszystkim spektaklem jednej aktorki. Tej, która gra główną rolę tak wymyślił to Brecht. Nie inaczej jest w Teatrze Narodowym. Od początku czuć, że Danuta Stenka weszła w skórę Courage. Perfekcyjnie pomaga sobie wyglądem. Glany, krótkie militarne spodnie, wojskowa kurtka i fryzura głowa ogolona prawie na łyso. Do tej roli zrezygnowała ze swojego ultrakobiecego wizerunku. Delikatna, krucha, pełna obaw pozostaje w środku. Courage ma przecież dwie twarze: tę, którą namalowała jej wojna, i tę drugą matki, kobiety, człowieka. Wykorzystuje jedną albo drugą jak jej wygodniej, jak jej pasuje”. (Maciej Kędziak, Onet.pl (Kultura). Czytaj więcej → )

„Ogromna rola. Trudna, powściągliwa, nieczuła. Szorstka, chropowata. Trudna też do zrozumienia. Z jakąś nieokreśloną skazą. Jakby się miało do niej żal, że nie może pozwolić sobie na bunt. Tak jak nie może sobie pozwolić na rozpacz, na żałobę. Powściąga emocje, ból, nie może pozwolić sobie na okazanie co czuje, gdy przynoszą do rozpoznania jej martwego syna a ona musi skłamać, mówiąc, że go nie zna. Jej Pieta ukształtowana na oczach widzów jest mechanicznym, technicznym konstruktem skumulowanego ciężaru osobistej klęski. Siedzi na ziemi. Niewprawnie, nieprzywykła do okazywania uczuć, układa na swoich kolanach ciało ukochanej córki, nieocalonego ostatniego dziecka. Tym razem może ją objąć, dotknąć, ukochać. Trwa to chwilę, wygląda tak nieporadnie, niezdarnie, żal, ból tylko przez ułamki sekund w niej intensywnieje”. (okiem-widza.blogspot.com. Czytaj więcej → )

„Courage, czyli Stenka. I w zasadzie o niej, dla niej jest ten spektakl. Jeżeli bowiem widzimy w «Matce Courage» Zadary wojnę, to przekłada się jedynie w partyturze tej wypracowanej, ale i przeżytej kreacji. W jej mocnym, charakterystycznym głosie, songach stających się lamentami, oskarżeniem, zwątpieniem. Courage Stenki ciągnie swój wózek (cokolwiek zmechanizowany) bez ostentacji, z energią witalną która niektórym pozwala przetrwać wszystko. Zniewolenie, choroby, a nawet śmierć najbliższych. [...] Anna Fierling w przejmującej i przerażającej jednocześnie interpretacji Danuty Stenki jest rentgenowskim zdjęciem spustoszeń wojennych”. (Łukasz Maciejewski, portal AICT. Czytaj więcej → )

„Matka Courage, kreowana przez Danutę Stenkę, dźwiga na sobie ciężar wojny widzianej od kuchni. To ona nadaje akcji bieg, kontroluje sytuację i może się wydawać, że żywione przez nią przekonanie, że wojnę można okpić, a nawet nieźle na niej zarobić, rzeczywiście się spełni. [...] Mówi głosem Brechta – zdarzają się w jej życiu chwile, kiedy przenikliwie komentuje ten świat. To przede wszystkim songi, nie do przecenienia wynalazek Brechta, który pozwala bohaterom nagle ulecieć, i ogarnąć rzeczywistość spojrzeniem szerokim a głębokim. To także niebywała okazja, aby posłuchać Stenki śpiewającej. Songi w jej wykonaniu to arcydzieła poetyckiej puenty. [...] Danuta Stenka w scenie rozstania z ciałem córki, której śpiewa kołysankę śmierci, dotyka granicy tragizmu. Ta jej zdolność przechodzenia od rozmarzenia do oschłości i cynizmu buduje postać wyjątkową: sukę wojny, jak chciał Brecht, ale i powaloną przez nieszczęścia kobietę, jak chyba nie chciał, ale co sprawia, że postać Anny Fierling nabiera pełni, a we fragmentach śpiewanych poetyckiego rozmachu”. (Tomasz Miłkowski, „Dziennik Trybuna”. Czytaj więcej → )

Danuta Stenka (Anna Fierling alias Matka Courage) jest wystylizowana na podobieństwo silnych, samotnych kobiet zmuszonych do walki o przetrwanie – bohaterek kina akcji. [...] I niby taka cwana, chytrzejsza od wszystkich, a przecież taka głupia. Jest jak biedak, który mija fortunę w straceńczej pogoni za miedziakami. Czuła na zmiany kursu wartości skarpet ślepnie, głuchnie i traci instynkt zawsze wtedy, gdy nadchodzi największe zagrożenie – i wówczas nie potrafi dopilnować tego, co najważniejsze: swoich dzieci. Taka interpretacja postaci zdaje się bliższa intencjom Brechta niż tradycja teatralna i decyzje aktorek, które zwykły czynić z Anny heroinę wzniośle tragiczną. Dobre tło dla tej roli stanowi drugi plan, narysowany mocną kreską przez Ewę Konstancję Bułhak (Yvette), Arkadiusza Janiczka (Kucharz), Pawła Paprockiego (Eilif) i Karola Dziubę (Szwajcer), a także świetne epizody Oskara Hamerskiego, Kingi Ilgner, Mirosława Konarowskiego, Sławomiry Łozińskiej czy Adriana Zaremby”. (Małgorzata Piekutowa, portal „teatralny.pl”. Czytaj więcej → )

Stenka świetnie balansuje między psychologizmem a dystansem, sprawiając, że jej Courage jest jednocześnie przejmująca i odpychająca; irytuje i budzi sympatię, drażni tchórzostwem i zaskakuje odwagą. I choć aktorka swoje odezwy i pieśni nierzadko kieruje wprost do publiczności, nie ma w tym ani krzty minoderii czy chęci podobania się. Świadoma swojej ekspresji, silna, a jednocześnie zdyscyplinowana Stenka stanowi główną siłę przedstawienia. [...] przedstawienie jest świetnie zagrane, a w wielu momentach wzrusza. Głównie dzięki aktorkom – wspomnianych Stence i Bułhak, a także Barbarze Wysockiej. Obsadzenie tej ostatniej w roli Kattrin było wyjątkowo przewrotne – to właśnie Wysocką określano mianem «aktorki-instrumentu» Zadary, w którego spektaklach grała wszystkie role wymagające największej sprawności werbalnej [...]. W «Matce Courage» Wysocka gra rolę niemą, doskonale operując ekspresją cielesną. Jej gesty, spojrzenia, a także finałowa gra na bębnie, mającym obudzić zaatakowane miasto, robią ogromne wrażenie i znakomicie oddają ducha postaci, która staje się powtórzeniem figury Kasandry – choć widzi i odczuwa o wiele więcej niż inni bohaterowie, to nie potrafi z nikim się porozumieć”. (Stanisław Godlewski, CzasKultury.pl Czytaj więcej → )

„Najbardziej przejmujący dramat w spektaklu Zadary rozgrywa się gdzieś na marginesie wielkiej historii. Opowieść o świecie wiecznie skazującym biednych i słabych na porażkę, za sprawą fascynujących kreacji aktorskich Danuty Stenki i Barbary Wysockiej staje się poruszającą kobiecą odyseją Matki i Córki, samotnie walczących ze światem naiwnych, okrutnych i głupich mężczyzn. Cała ta chłodno wykalkulowana konstrukcja spektaklu Zadary zostaje rozsadzona kilkoma dotkliwymi scenami. Gdy żołnierze pokazują Matce Courage ciało syna, ona wie, że nie może okazać śladu emocji. Albo kiedy jej córka, niema Kattrin, wraca z miasta zgwałcona przez żołnierzy. Żeby przetrwać, muszą chwilę później ruszyć przed siebie, jakby nic się nic stało”. (Michał Centkowski, „Newsweek”. Czytaj więcej → ; recenzja także w „Dzienniku Teatralnym” → )

„Najmocniejsza w tej inscenizacji jest postać Kattrin, niemej córki tytułowej bohaterki, na której skupia się gwałt i przemoc, i która w finale podejmuje krok tyleż heroiczny, co desperacki. Gra ją gościnnie aktorka i reżyserka Barbara Wysocka (w niektórych przedstawieniach ma ją zastępować Anna Gryszkówna). [...] Tekst sztuki się postarzał, a najbardziej przekonująco u Zadary wybrzmiewa właśnie rola Kattrin – pozbawiona słów, oparta na przerysowanej fizycznej ekspresji”. (Witold Mrozek, „Gazeta Wyborcza”, Czytaj więcej → )

„Kattrin Barbary Wysockiej kreuje wręcz podręcznikową postać wzniosłej – choć niezdolnej do artykulacji krzywd – ofiary. Niemniej Wysocka co najmniej dwukrotnie współtworzy bardzo sugestywne sceny. Zgwałcona w lesie Kattrin mości się pod podwoziem samochodu, rzucając z wściekłością darowane przez matkę czerwone buciki. Kattrin uderza w bęben w wiosce Halle, łypiąc z nienawiścią na wieśniaków z (nie)bezpiecznego dystansu, podestu ulokowanego nad sceną. Kattrin spluwająca i pokazująca środkowy palec, odżegnując się radykalnie od lansowanego do tej pory obrazu zahukanego indywiduum”. (Agata Tomasiewicz, portal „Teatr dla Was”. Czytaj więcej → )

„Potężna kreacja Danuty Stenki przesłania inne osiągnięcia aktorskie tego spektaklu, wśród których zwracają uwagę role Ewy Bułhak (prostytutka Yvette), Zbigniewa Zamachowskiego (Kapelan) i Arkadiusza Janiczka (Kucharz), malowane ironiczną kreską, a przede wszystkim Barbary Wysockiej (Kattrin, córka Courage), która w niemej roli odnalazła dość materiału, aby stworzyć wyrazistą postać. Z jednej strony zastraszona przez matkę, lgnąca do pełnego życia, pozostaje wrażliwa na krzywdę innych i zdolna do poświęcenia”. (Tomasz Miłkowski, „Dziennik Trybuna”. Czytaj więcej →)

„Wyrazistą, charakterystyczną postać buduje na scenie Ewa Konstancja Bułhak. Jej Yvette to kobieta mocno stojąca nogami na ziemi, jakbyśmy obserwowali młode, naiwne, żywiołowe, niedoświadczone jeszcze wcielenie Matki Courage. Sprytna, mająca szczęście realistka, przy tym urocza, słodka, uwodząca, dająca się lubić dziewczyna świadcząca na wojnie usługi seksualne. Budzi sympatię, pięknie śpiewa. Solidna rola. [...] interesująco wypada Arkadiusz Janiczek w roli Kucharza. Zalotny, uwodzący, interesujący spryciarz, playboy, zimny drań, potrafił wzbudzić niepokój, niejednoznaczną wokół siebie atmosferę”. (okiem-widza.blogspot.com. Czytaj więcej → )

„W interpretacjach wokalnych tego spektaklu zdecydowanie jednak na pierwszy plan wybiła się Ewa Konstancja Bułhak w roli Yvette. Artystka ma bardzo interesujący, o dużej rozpiętości skali głos, który bezbłędnie wykorzystała. To obok Danuty Stenki i kowbojskiej roli Arkadiusza Janiczka jako Kucharza trzecia, dobra kreacja tego spektaklu”. (Dionizy Kurz, blog kulturalny kurzawka. Czytaj więcej → )

„...młodsza niż w poprzednich inscenizacjach Danuta Stenka (Courage), Arkadiusz Janiczek (Kucharz), Zbigniew Zamachowski (Pastor), Barbara Wysocka (Katarzyna) czy Ewa Konstancja Bułhak (Yvette – oklaski na stojąco!!!) zafundowali nam po prostu wspaniałą opowiastkę o życiu, co się toczy wbrew wszystkiemu. O cierpieniu, o iluzoryczności, ale i trwałości ludzkich więzów. Rozsadzili, nie wiem na ile świadomie, Zadarowską skorupę. W sumie z jego własnym udziałem, lub za jego przyzwoleniem. [...] Brawa nawet dla wykonawców mniejszych ról: Robert Jarociński jako oszalały pułkownik, Karol Dziuba – nieszczęsny Szwajcer, Mirosław Konarowski, Sławomira ŁozińskaAdrian Zaremba – chłopska rodzina z ostatniej, przejmującej sceny”. (Piotr Zaremba, wPolityce.pl. Czytaj więcej → )

Na zdjęciach, od góry:
1. Arkadiusz Janiczek (Kucharz)i Danuta Stenka (Matka Courage). Fot. Krzysztof Bieliński
2. Danuta Stenka (Matka Courage) i Barbara Wysocka (Kattrin). Fot. Krzysztof Bieliński.

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej, kliknij tutaj