Aktualności

Pierwsze recenzje „BURZY Williama Szekspira”

BURZA Williama Szekspira spolaryzowała środowisko teatralne. Swoimi opiniami o inscenizacji Pawła Miśkiewicza dzielą się recenzenci i teatralni blogerzy:

Scena zbiorowa, na pierwszym planie: Jerzy Radziwiłowicz (Prospero). Fot. Krzysztof Bieliński„Szekspirowska Burza w reżyserii Pawła Miśkiewicza okazała się jednym z najlepszych spektakli w repertuarze Teatru Narodowego. To gorzki i mądry spektakl o pogardzie, resentymencie i uwięzieniu we własnych złudzeniach. [...] Miśkiewicz z ekipą sprawnie i świadomie operują na granicy między dość niedzisiejszą iluzyjnością teatru – z piorunami, błyskawicami i kropiącym deszczem – a spektaklem minimalistycznym, powściągliwym, wręcz ubogim. Dobrze pokazują to same założenia teatralnej przestrzeni. Z jednej strony widownię zredukowano do parunastu rzędów umieszczonych na scenie, co daje bardzo bliski kontakt widza z aktorem. Z drugiej – scenografka Barbara Hanicka wykorzystuje w kilku momentach całą imponującą maszynerię dużej sceny sali im. Bogusławskiego, hydrauliczne podnośniki momentalnie i bezszelestnie wynoszące całe grupy aktorów czy sceniczne tło w górę czy w dół – tuż przy publiczności.” 
„Miśkiewicz tekstu Szekspira nie przepisuje na nowo, ale wraz z dramaturżką Joanną Bednarczyk przemontowuje kolejność scen, niektóre kwestie zapętla w powtórzeniach maniakalnych jak resentyment, który trawi jego bohatera. W tekst Szekspira wplata m.in. Morze i zwierciadło W. H. Audena, czyli poetycki komentarz do Burzy, który jako swój ostatni dyrektorski spektakl w Narodowym wystawił w 2002 r. wybitny reżyser Jerzy Grzegorzewski. U Miśkiewicza wykorzystany jest w mocnych monologach Benoit i Radziwiłowicza, wygłaszanych wprost do widzów – na monologach Prospera i Kalibana opierał się zresztą też spektakl sprzed 16 lat. Przez słowa Audena Burza z Narodowego staje się nie tylko przedstawieniem o bezsilności i umysłowym paraliżu niegdysiejszego mędrca przedstawiającego inteligencki autorytet. Jest to także przedstawienie o paradoksalnej słabości teatru, który dla kolejnych inteligentów okazuje się miejscem beznadziejnej próby wyciągnięcia się samemu za włosy z topieli takiego czy innego kryzysu. Powstał spektakl mądry i gorzki, jeden z najlepszych, jakie można zobaczyć w repertuarze Narodowego” – ocenia Witold Mrozek w „Gazecie Wyborczej” w zakładce Teatr. Czytaj więcej → (recenzja w portalu e-teatr→  )

To Burza efektowna i przesiąknięta melancholią połyskującego w świetle księżyca morza. Łącząca Szekspira z fragmentami Morza i zwierciadła W. H. Audena czy Wyspy skazańców Stiga Dagermana, aluzje do pozycji intelektualistów we współczesnym świecie (nie tylko w Polsce) ze śpiewami i tańcami marynarzy (w świetnej choreografii Dominiki Knapik). Wokalistka Maja Kleszcz gra tu raczej wyobrażenie kobiecości niż postać z krwi i kości, ale status każdej niemal postaci jest tu niejasny. Z 12 mężczyzn na scenie rzeczywisty na pewno jest tylko Prospero Jerzego Radziwiłowicza. Wszyscy inni (grani m.in. przez Mariusza BonaszewskiegoMariusza Benoit) mogą być projekcją jego wewnętrznej, toczonej od lat dyskusji – o przeszłości, swoich wyborach, krzywdzie wygnania, jakiej doznał z ręki brata Antonia (świetny Jan Frycz). Prospero lubi o sobie myśleć w kategoriach intelektualisty na tronie, dobrego władcy kochanego i opłakiwanego przez lud, jest zgorzkniały, żyje potrzebą zadośćuczynienia. Ale dopuszcza też wątpliwości. [...] Budując świat Prospera, Miśkiewicz zdaje się przywoływać teatry nieżyjących już reżyserów – intelektualistów, którzy swoimi spektaklami budowali Narodowy. Melancholia i Auden każą myśleć o Jerzym Grzegorzewskim, efektowne sceny – o Jerzym Jarockim, a poetyckość, symbolizm (czy szara tonacja) – o Eimuntasie Nekrošiusie. Duchy.” – dzieli się swoimi uwagami Aneta Kyzioł w „Polityce”. Czytaj więcej →

Burza, którą przygotował w Teatrze Narodowym w Warszawie Paweł Miśkiewicz, to druga na polskiej scenie sztuka Szekspira, po którą sięga ten reżyser. Jego spektakl nie oddaje charakterystycznej dla Szekspira atmosfery tajemniczości, magii oraz świata czarów zestawionego z rzeczywistością, jednak alegoryczna wyspa, królestwo Prospera, prawowitego księcia Mediolanu, wciąż chce być całym światem – sceną, życiem i teatrem, a nawet wyobraźnią czy sumieniem. Inscenizacja nie jest wierną adaptacją dramatu i wedle słów reżysera rozgrywa się raczej w głowie głównego bohatera. [...] Dziwna ta Burza, niewątpliwie bardzo autorska, oparta na jednej z ostatnich sztuk Williama Szekspira, uznawanej za esencję twórczości najwybitniejszego dramaturga literatury światowej. Podatny na rozmaite adaptacje utwór na zawsze pozostanie zagadkowy, nasycony mnogością problemów natury psychologicznej, społecznej i innych, które doskonale można uwspółcześnić. [...] Trzeba sporej uwagi, by z przeładowanego scenariusza, przygotowanego przez reżysera wspólnie z Joanną Bednarczyk, wyłowić trafne, aktualne komentarze, związane z ucieczką od rzeczywistości, od dotkliwie «poturbowanego» współczesnego świata, w którym wszelkie systemy i ponadczasowe wartości setki razy podważono i zanegowano” – pisze Anna Czajkowska w portalu Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej →

Kamil Wawrzuta, Mateusz Kmiecik, Kacper Matula, Paweł Tołwiński, Przemysław Stippa, Waldemar Kownacki, Daniel Namiotko, Patryk Durski, Arkadiusz Janiczek, Kamil Mrożek, Piotr Stanek. Fot. Krzysztof Bieliński

Burza Miśkiewicza wychodzi poza teatralne ramy. Aktorzy co chwilę dekonstruują teatralną rzeczywistość, bawiąc się konwencjami i modami. Epatuje się tu fizycznością (nie chodzi tu jednak o podtekst seksualny, ale o niesamowitą sprawność aktorów), co staje się komentarzem do współczesnego świata, skupionego na ciągłej afirmacji ciała. Wiele kwestii padających ze sceny stanowi gorzką diagnozę rzeczywistości Burza to pretekst do nakreślenia szerszego tła, wyspa Prospera staje się areną, na której rozgrywa się spektakl o całej ludzkości – zagubionej, pogrążonej w chaosie, niepewnej swojego losu. [...] Burza w reżyserii Pawła Miśkiewicza jest spektaklem niejako «postszekspirowskim», wydarza się poza dramatem, w sferze psychiki i wyobraźni. Burza w głowie Prospera wydarza się ciągle, a wyspa opisana przez Szekspira staje się pułapką, w której tkwimy wszyscy” − zauważa Julia Gładkowska w portalu e-splot / Teatr. Czytaj więcej →

„Wyjęte z tych utworów teksty, głównie monologi zwracają uwagę widza na problem nie tyle nawet kreowania co odtwarzania rzeczywistości przez Prospera. Wiele z nich dotyczy natury teatru. Są wypowiadane sugestywnie, chwilami piękne, nie tworzą jednak komunikatywnej całości. [...] ...ja pozostaję, pod wrażeniem kilku sugestywnych efektów – choćby wtedy, kiedy rozbitkowie stają się gromadą dzikich zwierząt. Wykonane to wszystko jest nienagannie. Po raz kolejny dowiadujemy się, że aktorzy Teatru Narodowego przebrną każde wyzwanie. Ogarnia nas też nieokreślony smutek, kiedy Kacper Matula świetnie recytuje na koniec fragment z Wyspy skazańców. Może owo poczucie, że stan cierpienia ludzkiego jest permanentny, że nie będzie żadnego happy endu, bo już był i zarazem go nie było, to jest poszukiwana wymowa tej wersji Burzy”– zastanawia się Piotr Zaremba w portalu wPolityce.pl. Czytaj więcej → 

„Rzekłbym, że Paweł Miśkiewicz zrobił w Narodowym przedstawienie o kryzysie dojrzałej męskości, wypieranej przez po gombrowiczowsku traktowaną chłopacką młodość. Można przez takie lustro patrzeć na bohaterów Radziwiłowicza, Frycza i Bonaszewskiego, ale to wciąż jest za mało. Mogę zrozumieć, że Miśkiewicz nie zajmuje się światem dramatu Szekspira, w zamian powołując do scenicznego życia fantazmaty wyobraźni postaci. Stąd takie, a nie inne ustawienie Mirandy, w której rolę wciela się zjawiskowa Maja Kleszcz. Jej istnienia także i w teatralnej muzyce nie można nie docenić, ale tym razem Mirandy de facto na scenie nie ma”. „Dlaczego zatem Burza z Narodowego jakoś do mnie powraca? Ano dlatego prawdopodobnie, że trzeba czytać ten spektakl przez pełne brzmienie tytułu – Burza Williama Szekspira. Tak potraktowany staje się próbą celowo introwertycznego eseju na temat ostatniego dzieła autora Hamleta. Podobne rzeczy robił kiedyś w tym samym miejscu Jerzy Grzegorzewski, o którym wielokrotnie podczas seansu myślałem. Także dlatego, że Miśkiewicz oświetla Burzę obszernymi fragmentami Morza i zwierciadła Audena. Kiedyś genialny spektakl na jego podstawie zrobił Grzegorzewski, Radziwiłowicz był fascynującym Kalibanem, Beata Fudalej – Arielem, Jerzy Trela żegnającym się z życiem Prosperem. Spektakl Miśkiewicza przywołuje może mimowolnie tamto przedstawienie, a sam reżyser jakoś z Grzegorzewskiego czerpie. To oczywiście nie znaczy, że Miśkiewicz stał się kontynuatorem byłego szefa Narodowego, ale go przypomina. Przynajmniej niektórym. I pokazuje, że teatr wciąż można traktować maksymalistycznie, na wskroś serio” – dzieli się swoimi refleksjami Jacek Wakar w portalu Kultura Liberalna. Czytaj więcej → 

O kreacjach aktorskich:

Jerzy Radziwiłowicz (Prospero), Daniel Namiotko (Ferdynand), Maja Kleszcz (Miranda). Fot. Krzysztof Bieliński

Jerzy Radziwiłowicz, który nie po raz pierwszy mierzy mierzy się z szekspirowskimi bohaterami, gra przegranego Prospera w sposób chłodny i zdystansowany. Jedna z najciekawszych postaci stworzonych przez Szekspira w inscenizacji Miśkiewicza nie jest typem maga-filozofa, parającego się białą magią. Zgorzkniały idealista, bezustannie i ciągle od nowa przeżuwa poczucie porażki. Człowiek dobry i szlachetny wybiera duchowość, zagłębia się w świecie ksiąg, nie chce „pobrudzić’ się szarą codziennością. Tylko czy to właściwa droga? Czy w imię wierności sobie można wykręcać się od odpowiedzialności za tu i teraz, dokonać całkowitego eskapizmu? [...] Najostrzej zarysowaną osobowość ma chyba zdradziecki brat Prospera – Antonio, w którego wciela się Jan Frycz. Aktor znakomicie pokazuje racje bohatera, w jego kreacji widać stanowczość i przekonanie o słuszności. Relacja braci – Prospera i Antonia – przestaje być oczywista, czarno-biała. Wygnanie Prospera staje się raczej ucieczką od przeznaczonego mu miejsca, od odpowiedzialności za państwo”. (Anna Czajkowska, Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej → )

Należy wspomnieć także o fantastycznej formie zespołu aktorskiego, spektakl wymaga od grających niezwykłej sprawności, która bez wątpienia robi wrażenie. Świetni Jerzy Radziwiłowicz i Mariusz Benoit tworzą bohaterów spoza kanonów interpretacyjnych. Wyróżnić należy także Daniela Namiotkę, studenta krakowskiej AST, za rolę Ferdynanda. Ciekawa jest również gościnna rola Mai Kleszcz, jej Miranda jest postacią poruszającą się na granicy świata realnego i onirycznego”. (Julia Gładkowska, portal e-splot / Teatr. Czytaj więcej → )

Scena zbiorowa, na pierwszym planie: Mariusz Benoit (Ariel / Kaliban). Fot. Krzysztof Bieliński„Ariela/Kalibana gra Mariusz Benoit – dawno nie widziałem go w tak świetnej formie. Jego niewolnik jest pogardzany i pogardzający zarazem, upodlony i podle knujący własną nieudolną zemstę; bezradnie autoironiczny, spogląda na pana z kpiącą wzgardą. Jest tu i Jan Frycz, rewelacyjny jako Antonio, polityk trzeźwo stąpający po ziemi, wolny od uraz i widzący rzeczywistość taką, jaka jest – a zarazem bezwzględny. Na chimery Prospera patrzy z pobłażliwym dystansem. Antonio Frycza to żaden krwawy uzurpator, raczej Fortynbras z Hamleta, który doszedł do władzy już po szaleństwach i dworskich intrygach. [...] Kobiet tu właściwie nie ma. Sama Miranda to u Miśkiewicza zaledwie widmo, męska fantazja. Gra ją obdarzona niezwykłym głosem wokalistka i wiolonczelistka Maja Kleszcz, trochę obecna w scenicznym świecie, a trochę pozostająca poza nim; trochę aktorka, a trochę wykonawczyni «oprawy muzycznej»”. (Witold Mrozek, „Gazeta Wyborcza”. Czytaj więcej → ;recenzja w portalu e-teatr→ )

Na scenie obecni są naprawdę wielcy aktorzy. Jerzy Radziwiłowicz tym razem, zgodnie z koncepcją reżysera zarazem zbyt pasywny i zbyt frywolny, ma jakby mniejsze pole do popisu niż zwykle. Ale Mariusz Benoit udatnie bawi się przemianami z Ariela z Kalibana i z powrotem, a przy tym nienagannie mówi monologi widowni prosto w twarz. Jan Frycz jest widowiskowo groteskowy, ale przecież Szekspir lubi groteskę. Mariusz Bonaszewski to Trinkulo utkany z obłoczków absurdu – często wkłada mu się w usta kwestie innych postaci, a on radzi sobie znakomicie z każdym zadaniem aktorskim. Z podziwem obserwowałem też wysiłki grupy rozbitków, aby być możliwie najbardziej plastyczną grupą obsługującą cudzą wyobraźnię. Swoje ciekawe momenty miał wciąż nie w pełni wykorzystany Kamil Mrożek jako brat króla Neapolu. Arkadiusz Janiczek przechodził samego siebie w jakby stworzonej dla niego roli pijaka Stefana. Kacper Matula jako Majtek, a na końcu komentator – zapamiętajcie to nazwisko, ten aktor pokaże nam jeszcze niejedno. A najbardziej poraził mnie siłą swojego aktorstwa jeden z moich ulubieńców Przemysław Stippa. Jego zaskakująco młody i niesamowicie transformujący się Gonzalo, w tekście banalny dygnitarz, zapowiadał całe multum tajemnic. Przyjemnie patrzeć na te rozbudowane zabawy w teatr”. (Piotr Zaremba, wPolityce.pl. Czytaj więcej → )

Na zdjęciach BURZA Williama Szekspira w reżyserii Pawła Miśkiewicza. Fot. Krzysztof Bieliński 
od góry:
1. Scena zbiorowa, na pierwszym planie: Jerzy Radziwiłowicz (Prospero)
2. Jerzy Radziwiłowicz (Prospero), Daniel Namiotko (Ferdynand), Maja Kleszcz (Miranda)
3. Scena zbiorowa, na pierwszym planie: Mariusz Benoit (Ariel / Kaliban)

Korzystając z serwisu internetowego Teatru Narodowego akceptujesz zasady Polityki prywatności oraz wyrażasz zgodę na używanie plików cookie. Plik cookie możesz zablokować za pomocą opcji dostępnych w przeglądarce internetowej. Aby dowiedzieć się więcej na temat cookie, kliknij tutaj