Aktualności
MĘŻCZYŹNI OBJAŚNIAJĄ MI ŚWIAT – wybór recenzji
07/04/2026
Mężczyźni objaśniają mi świat – przedstawiamy recenzje i opinie krytyków oraz teatralnych blogerów po premierze przedstawienia.
Zuzanna Saporznikow (Agnieszka), Kinga Ilgner (Magda), Patrycja Soliman (Padawanka), Aleksandra Justa (Rebecca), Anna Lobedan (Kasandra), Edyta Olszówka (Kamila) w spektaklu Mężczyźni objaśniają mi świat Rebekki Solnit w reżyserii Klaudii Gębskiej. Fot. Karolina Jóźwiak / Archiwum Artystyczne Teatru Narodowego
„Klaudia Gębska wszystkiego nie wie i nie próbuje udawać, że jest inaczej. Wraz z dramaturgiem Mariuszem Gołoszem czytają zatem Solnit, zadając jej i sobie pytania o sprawy podstawowe. Sprawdzili się we współpracy już wcześniej, realizując w krakowskiej AST Pieśni piekarzy polskich Gołosza, on jako autor mocno zaznacza w teatrze swą obecność, ale Mężczyźni objaśniają mi świat to trochę inna sprawa, bo praca na czyimś tekście. W dodatku ikonicznym, przenikliwym, a dla wielu tak istotnym, że w literach nienaruszalnym. Tymczasem autorzy przedstawienia w Narodowym owe litery naruszają, wiedząc, że co innego esej, a co innego scena. Dlatego czynią z Solnit (świetna, autoironiczna Aleksandra Justa) autonomiczną postać sceniczną, inscenizują kolejne sekwencje, włącznie z najważniejszą – oskarżeniem bardzo ważnego Nauczyciela (Wiesław Cichy), a wraz z nim patriarchatu. Otaczają panią Solnit inne wpatrzone w nią lub wypowiadające jej posłuszeństwo kobiety – jest Padawanka (znakomita Patrycja Soliman), jest sprzątaczka (chwilami przejmująca Edyta Olszówka), jej córka studentka (Zuzanna Saporznikow).
Wszystkie do czegoś dążą, biorą od Solnit słowa i idee, ale gdy trzeba – zrzucają ją z profesorskiego piedestału, walcząc o prawo do własnego przeżywania życia, a kiedy trzeba do niczym nie hamowanego w…u. Ostatnie lata pokazały, że jego siła potrafi zmieniać świat. Dzięki pastelowo-humorystycznej scenografii Julii Furdyny i Zofii Tomalskiej oraz delikatnym wokalizom Anny Lobedan mała rzecz w Narodowym ucieka w stronę świadomej estetyzacji, unikając cienia podejrzenia o publicystyczną dosłowność.
A że Rebecca Solnit nie jest tak miła, jak niektórym się zdawało, że powinna być? Jest wyrazista, mocna, autoironiczna. I taką bardzo ją polubiłem” – podkreśla Jacek Wakar w „Tygodniku Powszechnym”. Czytaj więcej
„Przedstawienie doskonale mapuje drogę, jaką przebyło samo pojęcie mansplainingu – od wykładanego z mównic dla wąskiego grona zainteresowanych teorią feministyczną, po memy i życiowe tiktoki, które wielu kobietom po raz pierwszy pozwalają nazwać mechanizmy przemocy. […]
Mężczyźni objaśniają mi świat to przedstawienie udane, rytmiczne i komunikatywne – takie, na które można zabrać mamę i przyjaciółkę. Nie udaje wielkiego teatru, ale opowiada o rzeczach fundamentalnych, dając osobom aktorskim możliwość stworzenia charyzmatycznych kreacji. Momentami nuży przewidywalnością i monotonią (każda z postaci wygłasza dłuższy monolog), ale scenariusz oczarowuje potencjałem komediowym. Mariusz Gołosz szybko zyskał status uznanego i rozchwytywanego dramatopisarza, z kolei debiutującej w Teatrze Narodowym Klaudii Gębskiej wróżę wielką karierę.
W finale dochodzi do nieco naiwnego pojednania między bohaterkami a bohaterami, ale czy odrobina utopii czy ckliwości komuś zaszkodzi? Pragnienie happy endu to nie powód do wstydu, nawet jeśli wiąże się z wyrzuceniem (książek) Rebekki Solnit za drzwi. Może wystarczy odłożyć książkę okładką do dołu, żeby wielka pisarka nie widziała, co feministki oglądają w zaciszu domowym” – pisze Magdalena Ożarowska w „Teatrze”. Czytaj więcej
Aleksandra Justa (Rebecca) w spektaklu Mężczyźni objaśniają mi świat Rebekki Solnit w reżyserii Klaudii Gębskiej. Fot. Karolina Jóźwiak
„Znakomicie wymyślony, zrealizowany i zagrany spektakl, w nowatorski, aktualny i przystępny sposób poruszający tematy ze słynnego eseju. To nie jego dosłowne przeniesienie na scenę, a raczej opowieść o jego wymowie i skutkach, ponad dekadę po publikacji: o kobietach, które biorą sprawy w swoje ręce i same, solidarnie budują narracje na swój temat i mężczyznach, którzy wciąż nie dostrzegli, że to już nie oni piszą te historie. Akademickie tezy przeplatają się z praktycznymi poradami, bardzo trafiony jest też balans między powagą a żartem” – notuje Przemysław Gulda na swoim instagramowym koncie. Czytaj więcej
„Mocną stroną spektaklu są plastyczna scenografia (Julia Furdyna, Zofia Tomalska) i ciekawe kreacje aktorskie – Edyta Olszówka w rolach Kamili i Laury Palmer oraz Zuzanna Saporznikow jako Agnieszka precyzyjnie balansują pomiędzy powagą a komedią; cudowna jako biolożka-padawanka jest Patrycja Soliman. Anna Lobedan intryguje delikatnością” – zauważa Alicja Cembrowska w portalu Teatr dla Wszystkich. Czytaj więcej
„Spektakl świetnie balansuje między humorem a powagą, a najmocniejszą sceną jest ta, w której mężczyźni (grani przez kobiety – odważny i celny zabieg) z właściwą sobie pewnością deprecjonują dorobek naukowy jednej z naszych bohaterek – doktor biologii, Anny (Patrycja Soliman, również w roli Padawanki).
Edyta Olszówka imponuje formą – jej Laura Palmer zastanawia się, skądinąd słusznie, np. po co nieboszczce makijaż), a także grana przez Olszówkę Kamila skutecznie «rozbraja» (takiego może słowa użyję) Nauczyciela (Wiesław Cichy), który nie zamierza zapłacić jej za sprzątanie. W roli Kasandry błyszczy Anna Lobedan, natomiast w postać nie Rebekki Solnit, co twórcy uczciwie zaznaczają, wciela się Aleksandra Justa, budując tę – podkreślmy fikcyjną – postać zaiste daleko od jakichkolwiek uproszczeń.
Najkrócej więc mówiąc – dobre, ważne, odważne, świetnie wymyślone i takoż zagrane” – pisze Rafał Turowski na swoim blogu. Czytaj więcej
Kinga Ilgner (Magda), Wiesław Cichy (Nauczyciel) w spektaklu Mężczyźni objaśniają mi świat Rebekki Solnit w reżyserii Klaudii Gębskiej. Fot. Karolina Jóźwiak
„Gębska i Gołosz świetnie wykorzystują motywy z popkultury, aby wyklarować swój punkt widzenia. Słynny mem z wyborem między mężczyzną a niedźwiedziem, postać Laury Palmer z Twin Peaks czy Kasandry obnażają niesprawiedliwy obraz społeczeństwa. Co ciekawe, robią to kompletnie demitologizując i odwracając słynne normy kulturowe. Ponadto, zahaczający o oniryzm świat przedstawiony pozwala przyjrzeć się psychice bohaterek. Pojawiające się części ciała i głosy zza kurtyny dają wrażenie stałej obserwacji i oceny. […]
Spektakl Mężczyźni objaśniają mi świat to historia opowiedziana spójnie, przemyślanie i równocześnie pociągająco. Słodko-gorzka wizja dzisiejszego społeczeństwa niesie ogrom refleksji, ale również wsparcia dla kobiet. To głos, który szanuje obie płcie i szuka porozumienia między nimi. Klaudia Gębska realizuje scenariusz Mariusza Gołosza w sposób odważny i konstruktywny, wskazując na istotę, jak i problemy feminizmu. Aktorstwo w spektaklu jest fenomenalne, a Gębska wykonuje mistrzowską robotę w budowaniu relacji między postaciami. Absurdalny humor i ironia uwydatniają dramat ich losów w Aspen. I to samo można powiedzieć o całym otoczeniu bohaterów” – notuje Krystian Wieczorek w portalu Popkulturowcy.pl. Czytaj więcej
Aleksandra Justa (Rebecca), Patrycja Soliman (Padawanka) w spektaklu Mężczyźni objaśniają mi świat Rebekki Solnit w reżyserii Klaudii Gębskiej. Fot. Karolina Jóźwiak
„O inscenizacji w Narodowym zrobiło się głośno za sprawą sporu w gronie feministek i feministów o to, czy jej twórcom wolno było przypisać Rebecce Solnit autorstwo tego spektaklu (tak stoi na afiszu), a zwłaszcza uczynić z jednej z głównych bohaterek – postaci o imieniu Rebecca, wyraziście granej przez Aleksandrę Justę – osobę nie w każdym calu sympatyczną, chwilami apodyktyczną i przywodzącą na myśl tytułowych mężczyzn, co świat objaśniają. Ten psikus scenarzysty zrobił sporo zamieszania, pozwalając na odrobinę dystansu do feminizmu, który nie musi wyrażać się wyłącznie nieskazitelną walką i bezwzględną słusznością. […]
Myśl główna scenariusza autorstwa Mariusza Gołosza, wywiedziona z felietonistyki Solnit, znalazła w przedstawieniu wyraz – idzie o wciąż obecne lekceważenie osiągnięć i kompetencji kobiet, objawiające się w codziennym umniejszaniu i poniżaniu. Mężczyznom przychodzi to z łatwością, mimo długotrwałej edukacji i przestróg. Solnit, amerykańska feministka, opisała ten mechanizm przed wieloma laty. Nie było to epokowe odkrycie, bo charakterystyczne «co ty tam wiesz», kierowane do córek, sióstr, żon, matek i koleżanek z pracy, było wówczas rozpowszechnione. I nadal daje się słyszeć. Z tego punktu widzenia skromny spektakl ma poważną zasługę edukacyjną. A przy tym wnosi powiew optymizmu” – pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”. Czytaj więcej
